PlayStation Classic – opowieść o nostalgicznym zawodzie

Większość z nas miała przynajmniej jednokrotną styczność z pierwszą konsolą PlayStation. Pamiętam te wiosenne dni u znajomego, gdy ogrywaliśmy wszystkie hity na PSXa. Od tego czasu zawsze marzyłam o swojej kopii, a marzenie to niedługo potem się spełniło. Crash, Resident Evil, MediEvil – to była moja wielka trójca, z którą przez długi czas się nie rozstawałam. Po ogłoszeniu informacji, iż Sony idzie w ślady Nintendo i postanawia wydać swoją kompaktową wersję pierwszej konsolki, wróciło do mnie wiele wspomnieć, ale i zrodziło się we mnie wiele obaw, co do sensowności samego produktu. Skoro na strychu leży stary, niezawodny szarak, to czy naprawdę potrzebuję Classica? Myślę, że wielu z Was zadaje sobie to pytanie, dlatego też być może  ten tekst rozwieje Wasze wątpliwości. Wrażenia te są pisane z perspektywy zwykłego, szarego gracza, który siada przed konsolą w nadziei na miło spędzony czas, a nie znawcy elektroniki, który będzie szperał w bebechach urządzenia.

W skład zestawu wchodzą: konsola, dwa pady, instrukcje (w tym w języku polskim), kabel HDMI oraz micro-USB. Do odpalenia PS Classic potrzebujemy jeszcze źródła zasilania, czyli w swoim zakresie musimy skołować zasilacz 5 V, 1.0 A USB, który jest bardzo często używany np. jako ładowarka telefonu (ewentualnie możemy kabel podpiąć do laptopa/komputera i w taki sposób też włączymy konsolkę). Dużą zaletę tego typu urządzeń jest ich kompaktowość – możemy spokojnie Classica włożyć do plecaka, iść do znajomego i włączyć MGSa na ostatnim zapisie (albo jak w moim przypadku, włożyć do torby i wziąć na studia). Ustawienia są dosyć ubogie, a znajdziemy w nich podstawowe narzędzia, takie jak wygaszacz ekranu czy oszczędzanie energii. Nie możemy za to zmienić liczby klatek, chociaż jest to możliwe po podpięciu klawiatury pod port USB (tak zwane ukryte ustawienia, znalezione przez “hakerów”). Sam interfejs nie jest dostępny w języku polskim.

Konsolkę podłączamy do telewizora kablem HDMI, wyjście znajduje się z tyłu urządzenia, wraz z wejściem micro-USB. Z przodu natomiast znajdziemy dwa złącza nazwane “MEMORY CARD”, które w rzeczywistości są portami USB, przeznaczonymi do podpięcia padów. Na samej konsoli usytuowane są trzy przyciski “POWER”, “RESET” oraz “OPEN”. Ten pierwszy oczywiście odpowiada za włączenie konsoli, drugi przywołuje menu w każdym momencie, a trzeci to ukłon w stronę starych wyjadaczy – w czasie gry pojawi się czasami prośba o “zmianę płyty” i w tym momencie musimy symbolicznie wcisnąć przycisk otwarcia klapki.

Po włączeniu konsoli ukazuje nam się oczywiście wszystkim dobrze znany ekran powitalny i już po samych dźwiękach w człowieku na nowo rodzi się małe dziecko, które kiedyś prawie codziennie słyszało tę melodię. Krótko potem uruchamia się prosty interfejs, w którym możemy wybrać grę – nie jest on jakiś mocno rozbudowany. Jest kilka nostalgicznych dodatków, takich jak np. kolorowy “kleks” pod przyciskiem “PLAY”. Każda gra posiada swój memory card, więc miejsca na zapisy jest mnóstwo. Jeżeli interesuje Was czas, w jakim uruchamiają się wszystkie poniższe gierki – jest to przeważnie od 15 do 25 sekund.

LISTA DOSTĘPNYCH GIER
Battle Arena Toshinden (PAL) Resident Evil Director’s Cut (PAL)
Cool Boarders 2 (PAL) Revelations: Persona
Destruction Derby (PAL) R4 RIDGE RACER TYPE 4
Grand Theft Auto (PAL) Super Puzzle Fighter II Turbo
Intelligent Qube Syphon Filter
Jumping Flash! (PAL) Tekken 3 (PAL)
METAL GEAR SOLID TOM CLANCY’S RAINBOW SIX (PAL)
Mr. Driller Twisted Metal
Oddworld: Abe’s Oddysee (PAL) Wild Arms
Rayman Final Fantasy VII

Przyznam szczerze, że połowy z tych gier nawet nie kojarzyłam. Te 15-20 lat temu, w czasach świetności PSXa, nie byłam jeszcze aż takim geekiem, jakim jestem teraz, więc informacja o zestawie gier, których nie miałam możliwości wcześniej sprawdzić, bardzo ucieszyła moją łowiecką naturę. Jak się niedługo później okazało, mój entuzjazm szybko opadł, gdy okazało się, że większość z powyższych tytułów jest średnio grywalna. Weźmy na przykład wszystkim znanego Tekkena 3 – zanim postać zareaguje na wciskane przez nas przyciski, dostaniemy od przeciwnika niezły łomot i nawet gracze o umiejętnościach z kosmosu, będą mieli problem z pokonaniem przeciwników. Kolejno, kierowanie samochodem w GTA to istna mordęga i przede wszystkim – brakuje analogów do wygodnego sterowania, a w niektórych tytułach brakuje podstawowej funkcji, w którą wyposażony jest każdy szanowany pad – wibracji. Pady ogólnie sprawiają wrażenie bardzo kiepskiego wykonania, do prawdziwych nie mają jakiegokolwiek startu. Ogólnie rzecz biorąc tytuły, które chciałam nadrobić nie zawładnęły moim sercem, a najwięcej frajdy sprawiło mi chyba Intelligent Qube oraz niezawodny Rayman.

Myślę, że to, czy PS Classic sprawi Wam w jakikolwiek sposób przyjemność, zależy od Waszej natury grania i kolekcjonowania rzeczy. Konsola ta nie należy do urządzeń najwyższych lotów, ale jest to gratka dla maniaków, takich jak ja. Może nie do końca będziecie na tym urządzeniu grać, być może wystarczy Wam sama świadomość tego, iż na waszej półce stoi miniaturowa wersja pierwszej konsoli PlayStation. Jestem też pewna, iż nie każdemu z Was będą przeszkadzały spadki płynności czy opóźnienia w przyjemnym spędzaniu czasu z tym urządzeniem. Dlatego musicie sami sobie zadać pytanie, czy w tym przypadku jesteście targetem Sony.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Dzieci XXI wieku dosyć niechętnie wracają do gier, w których co prawda króluje grywalność, ale również i pikseloza, która skutecznie odciąga młode pokolenie od ekranu. Musiałam robić kilka podejść do mojej chrześnicy, aby w ogóle chciała wziąć pada do dłoni. Całe 5 minut zabawy zostało skwitowane zdaniem – “Ciocia, ja wolę tę inną konsolę”, a chodziło jej dokładnie o PS4. Jej przygoda z PS Classic skończyła się na graniu w Assassin’s Creed: Odyssey. Natomiast po wręczeniu pada w ręce sporo starszej widowni – rozgrywka w Tekkena (mimo iż ze sporymi lagami) sprawiła naprawdę dużo frajdy. Nie jest to więc urządzenie dla najmłodszych, bo tak naprawdę nie ma dla nich nic do zaoferowania. Dojrzalsi gracze natomiast znajdą tutaj ziarenko przyjemności i nostalgii, więc jeżeli szukacie gwiazdkowego prezentu dla kolekcjonera – PS Classic na pewno go zadowoli.

Dobry pomysł, słabe wykonanie – tak można podsumować PlayStation Classic. Cały ten tekst piszę trochę z bólem serca, ponieważ przeważnie staram się widzieć we wszystkim plusy, a nie skupiać się na minusach, ale w tym przypadku się po prostu nie da. Konsola skierowana jest głównie do maniaków-kolekcjonerów, którym wystarczy walor estetyczny. Większość tytułów jest niestety niegrywalna, jeżeli weźmiemy pod uwagę przyjemność (a nie ciągłą irytację) z rozgrywki. A będąc zupełnie szczerą – po 2-3 dniach byłam już wszystkim znudzona. Żadna gra nie została przeze mnie w ciągu dwóch tygodni ukończona, a sesje z PS Classic nie trwały dłużej niż 1 godzinę dziennie. Jeżeli interesuje Was techniczny test konsolki, niezawodny jest w tym temacie Eurogamer. Ja ze swojej strony mogę tylko powiedzieć jak wygląda użytkowanie tego urządzenia przez średnio hardcorowego gracza, który kolekcjonuje wszystko, co ze światem gier związane. Odpalenie Classica tylko wzmogło we mnie chęć pójścia na strych i wyjęcia z kartonu starego, dobrego szaraka i to jest chyba największy plus tej konsoli.

 

PLUSY:

  • gratka dla kolekcjonerów PlayStation,
  • kupujesz, podłączasz, grasz,
  • kompaktowa konsola, którą zabierzesz ze sobą wszędzie,
  • prosty interfejs,
  • symboliczny powrót do naszego dzieciństwa,
  • niektóre gry działają bardzo płynnie, ale…

MINUSY:

  • kompletny brak płynności występuje w połowie gier,
  • odczuwalne opóźnienie,
  • krótkie kable do padów,
  • zamknięty system, bez możliwości rozszerzenia,
  • wygórowana cena,
  • obniżona wydajność (gry w wersji PAL),
  • zmarnowany potencjał,
  • dla polskiego gracza dosyć kiepski dobór gier.
Konsoli użyczyło Sony Computer Entertainment Polska.

Kategorie

Chcesz nas wesprzeć?
KLIKNIJ TUTAJ 

W PRZYGOTOWANIU