Metro Exodus – Opinia

Metro Exodus to oparta na świecie stworzonym przez Dmitrija Głuchowskiego, trzecia część kultowego cyklu gier postapokaliptycznych, rozgrywająca się dotychczas w moskiewskim metrze. Tym razem jednak produkcja otwiera nam świat poza znanymi tunelami metra i pozwala zwiedzić bardziej otwarte lokacje zniszczonej wojną Rosji. Ponownie wcielamy się w Artema i możemy poznać jego dalsze losy po wydarzeniach mających miejsce w książce Metro 2035.

 

Kontynuacja trylogii

Metro Exodus jest kontynuacją wydarzeń mających miejsce w książce Metro 2035, aczkolwiek znajomość lektury nie jest wymagana, aby móc się w pełni cieszyć warstwą fabularną. Z tego miejsca polecałbym jednak zagrać w dwie poprzednie odsłony, które zostały wydane w pakiecie Redux. Przygodę zaczynamy w znanych klimatach metra. Nasz główny bohater, którego losami kierowaliśmy w poprzednich odsłonach nie chce spędzać całego swojego życia w ciemnych tunelach pod ziemią. Nie poddaje się i ryzykując życie ciągle próbuje nawiązać kontakt z ludźmi spoza metra, wierząc, iż nie cały świat uległ skażeniu. Gdzieś tam musi być miejsce, w którym można swobodnie oddychać pod gołym niebem i założyć dom o jakim marzy. Jedna z takich wypraw na powierzchnie mocno komplikuje sytuację Artema i jego kompanów zmuszając ich do ucieczki z Moskwy i podróży, która staje się głównym motywem całej historii. Opowieść jaką prezentuje najnowsze Metro to, że tak to górnolotnie określę, historia o dążeniu do spełnienia marzeń, przyjaźni i chęci osiągnięcia normalności w tym wrogim świecie.

 

Mniej klaustrofobicznie, ale nie mniej klimatycznie

Już z informacji przed premierą gry wiadomo było o możliwych akcjach na powierzchni. Tym razem, w przeciwieństwie do poprzednich odsłon cyklu, przyjdzie nam prawie całą grę spędzić poza tunelami metra, choć one też się oczywiście trafią. Tu muszę przyznać, że sam projekt wszystkich odwiedzanych miejscówek budzi podziw i szacunek. Od początku do końca nie znalazłem ani jednej lokacji, która wywołałaby uczucie “meh”. Różnorodność, dbałość o detale i projekt poziomów to najwyższa możliwa półka. Dawno żadna gra tak bardzo nie zachęciła mnie do zwyczajnego łażenia po obszarze dla samego funu ze zwiedzania. W grze przyjdzie nam poznać trzy większe obszary oraz także kilka mniejszych. W żadnym z nich nie poczułem sytuacji, że już mam dość i przeniósłbym się gdzieś indziej. Może poza kontekstem fabularnych wpływającym na nieprzyjazny nastrój. Każda dalsza podróż otwierała zupełnie inny krajobraz, dodatkowo niwelując ewentualne znużenie. Zwiedzimy między innymi zalane, pełne lodu i śniegu tereny przy rzece Wołga, zamienione w pustynie dno Morza Kaspijskiego, czy gęsto zalesioną tajgę.

Nie tylko skala makro samych lokacji robi wrażenie. Każdy odwiedzany budynek, czy kompleks musiał być budowany osobno. W ogóle nie towarzyszy nam wrażenie, że było tu coś budowane z gotowych klocków. I choć do większości z nich nie ma potrzeby zaglądać poza szukaniem zapasów, czuć unoszącą się w powietrzu historię tych miejsc. Możemy znaleźć tam nagrania wcześniejszych odwiedzających albo zastać zwłoki nieszczęśnika i z otoczenia samemu wydedukować co też mogło się tam wydarzyć. Osobiście bardzo lubię takie opowiadane otoczeniem smaczki, a tutaj wykonane zostały naprawdę znakomicie.

Sama oprawa graficzna również stoi na wysokim poziomie. Co jakiś czas się zatrzymywałem i robiłem screeny z użyciem wbudowanego w grę trybu fotograficznego. A są takie miejsca, które naprawdę chce się uwiecznić. Modele postaci i animacja także dopełniają tutaj całość dopracowanego obrazu. Wykonanie naprawdę konkret. Z warstwą audio jest pewien jednak szkopuł, który może zmartwić część zainteresowanych. Gra nie oferuje możliwości wyboru rosyjskich dialogów, które były dostępne w poprzednich odsłonach i potrafiły mocno potęgować klimat. Jednak uważam, że angielska obsada dała radę i mimo wszystko nie poczułem tu, aby coś nie grało. Z informacji w internecie wynika, iż to problem wyłącznie wersji recenzenckich. Aczkolwiek w ja otrzymałem grę w formie elektronicznej takiej jak zapewne każda inna dostępna na PSN i nie udało mi się odnaleźć opcji zmiany języka dialogów. Do samej naszej rodzimej lokalizacji w formie napisów nie mam żadnych zarzutów. Wszystko zostało sprawnie i czytelnie przetłumaczone.

 

Wieczny niedostatek

Dotychczasowa mechanika związana z naszym bytowaniem w świecie gry nieco uległa zmianie. Bohater nie jest już tak konkretnie dozbrojony – jak to miało miejsce niegdyś. Mamy co prawda z biegiem fabuły dostęp jednoczesny do trzech sztuk broni. Zmiana jednak tyczy się głównie amunicji, której nosimy przy sobie zauważalnie mniej i nagłe potyczki mogą nas doprowadzić do niebezpiecznych sytuacji, gdy każda kula jest na wagę złota. Z pokonanych wrogów nie zgarniamy zazwyczaj więcej niż jednego, często niepełnego magazynka, oprócz innych surowców. Nie ma tu też już możliwości handlowania i jedynym stałym źródłem naboi jest możliwość ich wykonywania z zebranych dwóch rodzai surowców, którymi są chemikalia oraz części. Samo wykonanie jest dodatkowo utrudnione tym, że możemy się za nie zabrać jedynie przy specjalnym stole narzędziowym. Wyjątek stanowią jedynie metalowe kule – do znanego z poprzednich odsłon ciśnieniowego karabinu, które da się wytworzyć w dowolnym momencie po otwarciu plecaka. Gra się jednak nie zatrzymuje i w niewłaściwym czasie takie zabawy mogą nas kosztować życie. Oprócz amunicji w ten sam sposób należy wytwarzać broń miotaną typu granaty, noże oraz apteczki i filtry do maski gazowej. I warto mieć zapas tego dobrodziejstwa, gdyż nagła sytuacja może wymagać użycia któregoś z przedmiotów.

Arsenał w Metro Exodus sam w sobie nie różni się bardzo od poprzednich odsłon. Mamy rewolwer, strzelby, karabiny oraz kuszę. Sama customizacja broni jednak jest czymś nowym i godnym pochwały. Opcje rozbudowy naszego oręża są naprawdę znaczne. Praktycznie każdy element broni możemy ulepszyć, jeśli znajdziemy odpowiednie części. Są celowniki, wskaźniki laserowe, kolby, magazynki. Można je zdemontować ze znalezionych, czy zostawionych po wrogach broniach, a potem zamontować je u siebie. Dodatkowo ważne jest też utrzymywanie broni w czystości. Co jakiś czas, będąc przy stole narzędziowym, należy przeczyścić używany sprzęt. Zużywa to nieznacznie nasz zasób chemikaliów, ale zaniedbana broń może odmówić potem współpracy na polu walki, co bywa bardzo zgubne.

Przeciwników w grze napotkamy dosyć sporo. Co ciekawe i fajne – dużą część z nich możemy jednak ominąć, przekradając się i ogłuszając wrogów. Nie jest to może najlepszy system, ale Metro to nie gra skradankowa. Można również zabijać wszystkich po cichu albo wpadać z gradem kul i pieśnią na ustach. Ostatnia taktyka jednak jest ryzykowna, szczególnie na wyższych poziomach. Wrogowie dość łatwo mogą nas posłać do piachu, choć jeśli idzie nam bardzo dobrze istnieje szansa, że zaczną się poddawać albo ratować się ucieczką. Ludzcy przeciwnicy są nieźle uzbrojeni, a w paru fragmentach gry posiadają naprawdę silnie opancerzone jednostki. Polecam chować gdzieś koktajle Mołotowa na takie okazje. Nie można tu lekceważyć nawet zwykłych bandziorów. No i oczywiście nie mogło zabraknąć licznych mutantów. Spotkamy na drodze przeróżne maszkary ze środowisk wodnych, lądowych i znane nam już latające demony. Z reguły najlepiej jest unikać walki. Duże znaczenie ma w tym mała ilość amunicji, a część broni ma to do siebie, że szybko ją zużywa.

 

Pół-otwarty, żyjący świat

Zdecydowanie warty wspomnienia jest ten pół-otwarty świat, będący nowością w serii. Oprócz wspomnianej wcześniej różnorodności, wynikającej z odwiedzanych kolejnych regionów, gra posiada także cykl dnia i nocy oraz zmienne warunki pogodowe. Dodatkowo nie ma to tylko waloru czysto estetycznego. Nocą bandyci przesiadują w obozach i znacznie łatwiej jest pozbyć się ich po cichu. Istnieje jednak większe ryzyko napatoczenia się na różne stada mutantów. Za dnia zaś potworów jest mniej, jednak wrogowie mogą znacznie łatwiej nas dostrzec. Trzeba to wszystko brać pod uwagę. W bezpiecznych miejscach możemy odnaleźć posłanie i przespać się do odpowiedniej dla nas pory, jeśli koncentrujemy się na konkretnej taktyce. Kolejną komplikacją mogą być warunki pogodowe panujące w regionie. Przykładowo na piaszczystym dnie Morza Kaspijskiego możemy napatoczyć się na burzę piaskową znacznie ograniczającą pole widzenia i niejednokrotnie wymagającą użycia maski gazowej.

Wspomniane otwarte obszary nie są jednak wypełnione znanymi z innych produkcji znacznikami. Zwiedzamy je dokładniej tylko jeśli najdzie nas ochota lub konieczność zdobycia zasobów. Oprócz głównych zadań fabularnych jednak czasem trafią się także cele opcjonalne. Bywa, że ktoś z naszych towarzyszy poprosi nas o jakąś przysługę. Są to dość banalne zadania, ale odwiedzane w ów czas lokacje mają swój klimat i zdecydowanie są warte sprawdzenia. Jeśli nie z samej chęci wykonania zadania to z możliwości zdobycia ulepszeń. W takich lokacjach bowiem możemy dorwać różne przydatne ulepszenia ekwipunku, jak np. noktowizor czy specjalny pancerz, umożliwiający przenoszenie większej ilości broni miotanej. Przydaje się to w późniejszej rozgrywce.

Napiszę też krótki akapit o trofeach, którym się trochę przyglądałem. Udało mi się zdobyć całkiem solidną liczbę, acz do platyny jeszcze trochę brakuje. Gra oferuje wybór rozdziałów, wiec pucharki dotyczące danego regionu będzie można ogarnąć sobie ewentualnie później, jeśli coś przegapimy. Część jednak wymaga dłuższej rozgrywki jak np. dotrwanie do końca z pełną załogą, czego niestety nie udało mi się dokonać w tym pierwszym przejściu. No i są oczywiście znajdźki w postaci pocztówek oraz notatek. Z uwagi jednak na tę otwartość świata, zebranie wszystkiego bez pomocy z zewnątrz uważam za bardzo trudne. Dość znacznie się szwendałem i mimo to sporo pominąłem. Trzeba też ukończyć grę na najwyższym dostępnym poziomie trudności, gdzie wrogowie są twardsi, bardziej spostrzegawczy, a my znajdujemy znacznie mniej zasobów. To może być niezłe wyzwanie, szczególnie w paru fragmentach. Liczę jednak, że w uda mi się za jakiś czas ogarnąć wszystkie pucharki. Metro Exodus bez wątpienia zasługuje, aby się o to postarać.

 

Jedno z najlepszych postapo tej generacji!

Podsumowując – Metro Exodus to naprawdę kawał świetnej gry. Wszelkie znalezione wady określiłbym osobiście jedynie jako zwykłe czepialstwo. Spodziewałem się dobrej gry, a 4A Games dostarczyło mi jednego z najlepszych FPSów w jakie dane mi było grać. Dla mnie jest to już jeden z murowanych kandydatów do gry roku 2019. Mamy dopiero luty, a już trafia się takie cudeńko. Śmiało polecam zarówno wszystkim fanom serii, jak i świeżym graczom szukającym czegoś w klimatach postapo. Naprawdę trudno znaleźć coś lepszego i mogącego konkurować z najnowszym Metrem.

PLUSY:
– ciekawa, dobrze opowiedziana historia,
– sensowny, nienachalny pół-otwarty świat,
– niepowtarzalny klimat podróży,
– świetna customizacja broni,
– zróżnicowanie świata,
– lokacje i oprawa robią wrażenie.

MINUSY:
– w zasadzie to same drobnostki.

Materiał zrealizowany dzięki uprzejmości Techland Wydawnictwo.

Kategorie

Chcesz nas wesprzeć?
KLIKNIJ TUTAJ 

W PRZYGOTOWANIU