Prince of Persia: The Lost Crown – Recenzja

Gdy w ubiegłym roku na Summer Game Fest Ubisoft zaprezentował Prince of Persia: The Lost Crown, reakcje graczy były dość mieszane. Definitywnie nie był to PoP jakiego oczekiwano po 13 latach posuchy od ostatniej części w serii – tak, aż tyle czasu upłynęło od wydania Prince of Persia: Zapomniane Piaski.

Przyznam, że ja również po zobaczeniu zapowiedzi po raz pierwszy byłam z lekka sceptycznie nastawiona na takie niespodziewane odgałęzienie serii; ale w myśl zasady, że nie można pochopnie oceniać książki po okładce, tak i nie ma co skreślać gry po pierwszym zwiastunie. Ubisoft ma to do siebie, że w swoim wachlarzu gier stanowiących serię każda z nich ma mniej lub bardziej lubiane części, i często te pierwotnie mniej lubiane po latach są uznawane za perełki. Sukcesywne serwowanie materiałów promujących *Prince of Persia: The Lost Crown* sprawiło, że z upływem miesięcy widać pozytywną zmianę nastawienia, a z premierą za rogiem pojawił się nawet i lekki „hajp”. Niektórzy pewnie nadal się zastanawiają, jak to ostatecznie wypada i czy aby na pewno warto zainwestować czas i pieniądze w ów tytuł. Zapraszam do krótkiej lektury, która być może pomoże Wam w podjęciu decyzji odnośnie zakupu. 😉

Prince of Persia: The Lost Crown to zaskakująco udane połączenie klasycznej platformowo-przygodowej gry akcji – na kształt pierwszego Prince of Persia z 1989 roku – ze swoiście podrasowaną mechaniką metroidvanii. Całość została okraszona stylizowaną w duchu nowoczesności grafiką 2.5D. Najnowszy tytuł jest rebootem, który fabularnie nie jest powiązany z żadną z poprzednich odsłon serii.

Akcja Prince of Persia: The Lost Crown jest osadzona w świecie starożytno-mitologicznej Persji. Głównym bohaterem tym razem nie jest tytułowy książę, tylko Sargon, niezwykle utalentowany i zwinny akrobatycznie mistrz fechtunku będący jednym z elitarnych królewskich wojowników – tzw. Nieśmiertelnych. Dynamiczna fabuła już od pierwszych minut wrzuca Sargona w wir walki w obronie Persepolis. Po zaciekłych starciach bohater nie dostaje zasłużonego odpoczynku, bo niedługo potem okazuje się że jego przyjaciel, książę Persji, został uprowadzony i to właśnie grupa Nieśmiertelnych niezwłocznie wyrusza z misją ratunkową. Pogoń za porywaczami doprowadza grupę wojowników na szczyt Góry Qaf. Po przekroczeniu bram starożytnego miasta wojownicy są świadkami nadzwyczajnych zjawisk i anomalii czasowych. Czas w tym mitycznym miejscu jest pojęciem względnym.

Ubisoft ma w zwyczaju czerpać inspirację z bogactwa kulturowego regionu, w którym dana gra jest osadzona. Widać to też w ukształtowaniu świata Prince of Persia: The Lost Crown, który to w różnoraki sposób ujmuje lokacje, postacie czy nawet przedmioty nawiązujące, i w znacznym stopniu zgodne z historią i mitologią Persji. Od zawsze mi się to podobało w serii Assassin’s Creed i cieszy mnie, że nowy PoP również zawiera w sobie taki minimalny element edukacyjny.

Fabuła wypada zadowalająco; jest dynamiczna i ma swoje zwroty akcji. Raczej nie jest to historia, która zapadnie w pamięci na lata, jak to zrobiła oryginalna trylogia PoP, ale jest na tyle dobra, by utrzymać zainteresowanie nią przez całą grę. Postacie są zróżnicowane ale większość z nich jest po prostu drugo lub nawet trzecioplanowa. Większości z nich nie poznajemy na tyle mocno, żeby nawiązać jakąś szczególną więź. Niektóre da się po prostu dla zasady lubić lub nie.

Konstrukcja lokacji i ich platformówkowość jest za to imponująca. Metroidvaniowy labirynt rozmaitych biomów przemierza się niezwykle przyjemnie. Wielokrotnie spowolniłam kroku i przystawałam, by spojrzeć na rozcierające się w tle widoczki, by przyjrzeć się detalom poziomów. Każda z lokacji ma swój klimat; ukryte sekrety i skróty do których dostaniemy się dopiero po odblokowaniu nowych umiejętności. Eksploracja i powracanie do już odwiedzonych miejsc jest utrzymane w taki sposób, że nie staje się to nużące. Jest to przede wszystkim zasługa mechanicznie solidnego i absorbującego gameplayu, który jest definitywnie najmocniejszą stroną Prince of Persia: The Lost Crown. Poruszanie się jest bardzo dynamiczne i płynne, a co ważniejsze, przyjemne. Nie jestem znawcą fpsów, ale wydaje mi się że czuć te obiecane 120. Akrobatyczne przemierzanie mitycznej krainy nie nudzi się i utrzymuje poziom rozrywki na wysokim poziomie, co też jest efektem zastosowania metroidvaniowego stopniowego odblokowywania coraz to nowszych umiejętności i ataków. Przeskakiwanie nad i pomiędzy ruchomymi ostrzami, kolcami itp. definitywnie wymaga wyczucia czasu, a gdy uda się wykonać bardziej skomplikowaną sekwencję ruchów można poczuć satysfakcję. System walki również pozytywnie korzysta z dynamiki ruchu. Walki są angażujące, szybkie, efektowne i satysfakcjonujące. Połączenie akrobatycznych skoków z nadzwyczajnymi mocami czasu robi wrażenie i daje frajdę. Nie tylko Sargon zdobywa nowe skille, ale wraz z postępem fabularnym i eksploracyjnym przeciwnicy również mają coraz bardziej złożony arsenał ataków i coraz mocniej biją – szczególnie bossowie. Do pokonania coraz to silniejszych bossów oprócz zdobywania już wspomnianych mocy, przydaje się regularne ulepszanie poziomu mieczy, leczących eliksirów i amuletów, które to znajduje się w skrzynkach, kupuje od NPCów, albo zdobywa za wykonanie zadania. Jest ich ogrom, więc każdy może sobie stworzyć zestaw dopasowany do indywidualnego stylu gry.

Nie wiem, czy też tak mieliście z innymi metroidvaniami, że godzinami błąkaliście się po labiryncie poziomowym, bo nie do końca pamiętaliście gdzie widzieliście skrzynię za zablokowanym przejściem. Na szczęście w tej grze tego nie uświadczycie; Prince of Persia: The Lost Crown zawiera w sobie innowacyjną mechanikę tworzenia „wizji” z użyciem „okruchów pamięci”. Polega to na stworzeniu screenshota konkretnego miejsca – np. skrzyni, której nie możemy dosięgnąć, bo jeszcze nie zdobyliśmy wymaganej do tego umiejętności. Cyk, tworzymy wizję okruchem pamięci i już mamy znacznik na mapie z opcją podglądu jak to zdjęcie wygląda. Niezwykle przydatne i nie wątpię że w przyszłości zobaczymy to w innych metroidvaniach. Dodatkowo gra oferuje możliwość włączenia tymczasowo bądź na stałe, oznakowania głównych celów; co jest szczególnie użyteczne jeśli by się z jakiegoś powodu odłożyło grę na dłużej i do niej wróciło po jakimś czasie, to chociaż się człowiek nie musi miotać po mapie w poszukiwaniu głównej misji. Niesamowicie rozbudowane są również opcje dostępności, które z pewnością wielu osobom ułatwią rozgrywkę. Swoboda dostosowania poziomu trudności gry jest ogromna. Jest również opcja zmiany czcionki, włączenia pomocy przy platformach, wspomagania celowania w walce wręcz – i zakres ten również można dostosować do własnych potrzeb i wiele więcej. Prince of Persia: The Lost Crown został stworzony z myślą, by każdy mógł w niego zagrać.

Całość gry jest okraszona nowoczesną grafiką 2.5D, która oczywiście nie wszystkim przypadnie do gustu. Według mnie idealnie pasuje do całokształtu tego gatunkowego połączenia klasycznej platformówki z metroidvanią. Z taką szatą graficzną Prince of Persia: The Lost Crown pokazuje swoją unikalność – tak samo jak zrobił to Prince of Persia z 2008 roku. Co więcej, ze względu na to jak dynamiczna jest to gra, taka ala kreskówkowa oprawa daje większą widoczność i czytelność otoczenia niż gdyby to było zrobione w bardziej realistycznym wydaniu. Takim stylem nawiązuje też bardziej do pierwowzoru z 1989. Jeśli chodzi o cutscenki to jest to harmonijna mieszanka epickich kinematograficzny animacji, ze zwolna przesuwającymi się malowanymi obrazami i okienkami dialogowymi z sylwetkami postaci.

W przypadku trofeów, Prince of Persia: The Lost Crown ma prosty i nieskomplikowany zestaw pucharków. Wszystko można zebrać grając na dowolnym poziomie trudności. Większość trofeów dotyczy elementów fabularnych i znajdziek, których, jak przystało na Ubisoft, jest mnóstwo.

Podsumowując. Prince of Persia: The Lost Crown, to według mnie solidna odsłona Prince of Persia. Podczas ogrywania tytułu nie napotkałam na glitche, co mam nadzieję nie zmieni się w dniu premiery. Gra jest przyjemna, wciągająca i dowozi pod względem rozrywki. W tytule czuć powiew świeżości budowany z inspiracją klasyką serii, i co ważniejsze, czuć ten charakterystyczny klimat w stylu PoPa. Co prawda nie jest to pełnoprawna odsłona PoP typu AAA jak zapowiedziany remake Prince of Persia: Piaski Czasu, ale Prince of Persia: The Lost Crown zasługuje na miano porządnego rebootu, który jest smaczną przystawką przed głównym daniem.

Grę udostępnił wydawca.
PRINCE OF PERSIA: THE LOST CROWN

OPIS GRY : Graj w stylową i porywającą platformowo-przygodową grę akcji, osadzoną w świecie mitologicznej Persji, gdzie możesz manipulować granicami czasu i przestrzeni. Graj jako Sargon i z wyjątkowego fechmistrza stań się legendą. Poznaj sztukę akrobatycznej walki i odblokuj nowe moce czasu oraz wyjątkowe superzdolności.

OCENA
5
Sending
OCENA UŻYTKOWNIKÓW
3 (4 votes)

PODSUMOWANIE:

W tytule czuć powiew świeżości budowany z inspiracją klasyką serii, i co ważniejsze, czuć ten charakterystyczny klimat w stylu PoPa. The Lost Crown zasługuje na miano porządnego rebootu, który jest smaczną przystawką przed daniem głównym.

ZALETY

  • angażująca walka,
  • różnorodni bossowie,
  • zróżnicowane i świetnie wyglądające lokacje,
  • pomysłowo ukryte znajdźki,
  • łamigłówki o różnym poziomie trudności,
  • stopniowo zwiększająca się liczba i złożoność pułapek i przeszkód – jak przystało na PoPa,
  • przyjemny dla ucha OST,
  • bardzo przyjemna mechanika platformówkowa
  • płynna i satysfakcjonująca rozgrywka

WADY

  • nie stwierdzono 🙂