Shape of the World – Opinia

Symulatory chodzenia mają to do siebie, że skierowane są do dosyć wąskiej grupy odbiorców. Nie każdy lubi zagłębiać się w “drugie dno” produkcji, szczególnie gdy nie jest one konkretnie nakreślone. Shape of the World jest grą, która zalicza się do tego typu produkcji. Jest ładnie, kolorowo, ale doszukiwanie się w tym wszystkim znaczenia jest chyba błądzeniem po próżni nadinterpretacji.

 

Idź i nie patrz się za siebie.

Zacznijmy od tego, że cała rozgrywka polega po prostu na przechodzeniu przez trójkąty takie jak na zdjęciu powyżej. Od czasu do czasu możesz rzucić ziarenko, z którego wyrośnie drzewo, a następnie dzięki niemu możesz szybciej się poruszać po stworzonym świecie. I to by było tak naprawdę na tyle. Zostajemy wrzuceni w sami środek świata, o którym kompletnie nie mamy pojęcia. Po co tu jesteśmy, od kiedy i co mamy tu robić. Błądzimy jak niemowlak po lesie, nie pamiętając co działo się przed chwilą. Prowadzeni przez kilka rozdziałów, z których każdy posiada unikalną stylistykę kolorów oraz faunę i florę tam występującą, mamy się odprężyć i zastanowić nad… W sumie nie wiem czym.

 

Fabuło, gdzie jesteś?

Nie rozumiem tworzenia gier, które nie chcą mi kompletnie nic przekazać. Przez te dwie godziny zabawy (bo tyle trwa gra) nic nie zachwyca, nie kreuje trudnych pytań, odpowiedzi – po prostu nie przejmuje. Nie wiem czy twórcy z góry mieli taki zamysł, aby Shape of the World było tylko ładnie prezentującym się symulatorem chodzenia. Bo weźmy np. takie “Dear Esther”, które może i gameplay’owo było bardzo podobne, jednakże niosło za sobą ciekawą historię, a do samej gry z chęcią podchodziło się jeszcze raz, aby poszukać smaczków i wskazówek pochowanych po świecie.

Nie można nie wspomnieć o ścieżce dźwiękowej, która naśladuje dobrze znane nam dźwięki przyrody. Wiatr, odgłosy wody, śpiew ptaków – niczym relaksująca składanka z YouTube. Nie jest może ona jakaś nadzwyczajna, ale na pewno spełnia swoją odprężającą rolę.

 

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Mimo wszystko dawno nie grałam w coś tak relaksującego i jednocześnie skupiającego.  Oprócz przepięknego świata, znajdziecie tu tylko pustkę, którą wypełniacie grową egzystencją “bohatera” przez nas prowadzonego. Były to dobrze spędzone 2 godziny, które następnie trzeba było pomnożyć kilka razy, aby zdobyć platynowy dzbanek. Pisząc już o trofeach, nie mogę nie wspomnieć, że platyna należy do tych łatwych, szybkich, ale i nużąco przyjemnych. Czeka Cię kilkukrotne ukończenie gry oraz standardowe zbieranie znajdziek, bo jakżeby inaczej. Nie mniej jednak

Plusy:

  • przepiękna oprawa wizualna,
  • łatwa platyna
  • zróżnicowana flora i fauna,
  • odprężająca muzyka i rozgrywka

Minusy:

  • po godzinie staje się trochę nużące,
  • pusty świat,
  • brak jakiejkolwiek ścieżki fabularnej

Grę do materiału udostępniło Hollow Tree Games.

Kategorie

W PRZYGOTOWANIU