The Last of Us: Part II Remastered – Recenzja

To mógł być email, ale mamy pełnoprawny remaster. The Last of Us: Part II jest dosyć świeżą grą, więc o ile port na PC jest sprawą zupełnie normalną, tak trochę z grymasem twarzy przyjęłam informację o odświeżeniu przygód Ellie i Joela w ten sposób, ale no – czasy mamy, jakie mamy, więc zabrałam się za ogrywanie i kilka słów Wam mogę o remasterze już opowiedzieć. Jeżeli chodzi o samą grę, to fabularnie nie ma co się drugi raz powtarzać – jest to historia, który każdy gracz powinien przeżyć. Koniec kropka. Czy Wam się spodoba, czy też nie – to już jest sprawa otwarta, niemniej jeżeli polubiliście się z pierwszą częścią, musicie koniecznie sięgnąć po dwójkę.

Na pierwszy rzut oka, dla zwykłego, szarego gracza – graficznie remasteringu oferuje dokładnie to samo, co odpalona wersja PS4 na piątce. Być może na świetnych telewizorach widać piękniej, wyraźniej i głębiej, ale ja do tej grupy fanatyków ekranu nie należę. Jest ładnie i tyle. Gra świateł nie została zbytnio zmieniona, a spadków FPSów osobiście nie doświadczyłam (stabilne 30 fps w trybie 4k, w 1400 macie już 60 fps). Tak czy inaczej – zmiany raczej czysto kosmetyczne.

Przejdźmy do rzeczy najważniejszej, czyli do trybu „Bez powrotu” – jest to zupełna nowość, która opiera się na rogalikowym stylu. Tworzymy postać, wybieramy mapkę i naszym zadaniem jest nic innego, jak przetrwać fale przeciwników, chronić skarbu czy strzec sojuszników. Pomiędzy falami uzupełniamy ekwipunek, a między potyczkami w bazie możemy ulepszać nasze bronie czy rozszerzać umiejętności. Muszę się Wam przyznać, że grałam na normalnym poziomie trudności, bo nie należę do ogromnych fanów rozgrywki TLoU, więc dla mnie było to dosyć żmudne i nudne zadanie, tym bardziej, że mapy oparte na świecie The Last of Us są średnio zaprojektowane. Wystarczy czasami schować się za jednym regałem i czekać, aż przeciwnicy sami do Ciebie przyjdą (co prawda przy naszym zgonie i gry od nowa rozlokowanie przeciwników będzie inne, tak koniec końców skłamałabym, gdybym powiedziała, że dla wprawionych graczy będzie to jakiś większy problem rozbroić całą mapę po prostu czekając). Jakoś tak nudno robić cały czas to samo mimo rzucania różnych wyzwań (jak na przykład zabijanie przeciwnika w konkretny sposób), tym bardziej, że ja jako fanka multi, ubolewam nad faktem braku chociażby lokalnego coopa – wtedy zabawa byłaby sto razy lepsza. Niemniej jednak na wyższych poziomach trudności pokonanie bossa na pewno do łatwych nie należy. Co ważne – śmierć poniesiona w tym trybie oznacza koniec zabawy, wiadoma sprawa 🙂

Z innych nowości – mamy grę na gitarze i jest to dodatek, który jest na pierwszy rzut oka fajny, ale myślę, że większość z Was się na nim nie skupi. Czekam na Wasze aranżację znanych utworów. 😉 Super sprawą są natomiast 3 levele, które finalnie nie znalazły w podstawowej wersji gry – tu możemy je przejść razem z komentarzem twórców, który de facto jest szalenie ciekawy, ale niestety krótki – na zegarek nie patrzyłam, ale materiału będzie na pewno na mniej niż godzinę. Natomiast granie z komentarzami twórców we właściwą fabułę to naprawdę skarbnica wiedzy – ale szczerze polecam najpierw sobie przechodzić grę bez komentarza, bo stracicie dialogi bohaterów na rzecz komentarza.

Jeżeli chodzi o zestaw trofeów – platyna ma autopopa z PS4, także jeżeli ktoś ma ochotę wczytać sobie save’a – nie ma najmniejszego problemu. Natomiast by uzyskać 100%, trzeba powbijać trochę osiągnięć z zestawu dlc podstawowej wersji gry (permadeath oraz ukończenie gry na konkretnym poziomie trudności) oraz w trybie „Bez powrotu”. Tylko dla fanów serii.

The Last of Us: Part II Remastered to idealne rozwiązanie dla nowych graczy, ale i starzy wyjadacze znajdą dla siebie tutaj trochę nowej zawartości, która (chyba?) jest warta tych 40 złotych. Ale tak szczerze? Skłamałabym, gdybym powiedziała, że jest tutaj coś, co Was zatrzyma na dłużej – o ile już oczywiście wcześniej w The Last of Us graliście. Liczbowej oceny końcowej nie wystawiam, bo to nie ma większego sensu – sami oceńcie, czy macie ochotę powtórzyć drugą cześć.

Grę udostępnił wydawca.