Wiedźmin 3: Dziki Gon – Opinia (Switch)

Wielu rzeczy można było się spodziewać w tym roku, ale chyba największym zaskoczeniem dla mnie była zapowiedź gry Wiedźmin 3: Dziki Gon na konsolę Nintendo Switch. Osobiście mocno uśmiechnąłem się pod nosem na tę wiadomość, ale z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że to się naprawdę udało – gra ujrzała światło dzienne 15 października 2019 roku i jest to obowiązkowy tytuł dla posiadaczy przenośnego urządzenia od Nintendo. Z miejsca Wiesiek został jedną z mocniejszych pozycji na tę konsolę. Nie wiem czy znajdzie się ktoś, kto o tej grze nie słyszał, a teraz możecie Witchera zabrać ze sobą dosłownie wszędzie.

Ale może Ty, czytelniku, chciałbyś wiedzieć co gra ma takiego do zaoferowania, żeby po nią sięgnąć? Wiedźmin 3: Dziki Gon jest fabularną grą akcji stworzoną przez polskie studio CD Project Red w 2015 roku na konsole PlayStation, Xbox oraz PC. Jest ona kontynuacją przygód Geralta z Rivii i osadzona jest w wiedźmiński świecie spod pióra Andrzeja Sapkowskiego. Akcja gry dzieje się pół roku po wydarzeniach z poprzedniej części. Nasz bohater odzyskuje pamięć i wyrusza na poszukiwania bliskich – Yennefer i Ciri.

Gra w wersji na Switcha zawiera podstawkę oraz wszystkie dodatki – w tym “Serce z Kamienia” i “Krew i Wino”. Daje nam to razem jakieś 150 godzin czystej zabawy. Jest to świetna okazja, żeby zanurzyć się w ten świat po raz pierwszy lub przeżyć wszystko od nowa podczas podróży komunikacją miejską w drodze do pracy.

W wersji mobilnej rozdziała działa na poziomie 540p – niby to śmieszne dla konsolowych graczy i masterów PC, jednak nie ma się z czego śmiać, bo dzięki temu udało się osiągnąć naprawdę „cudowny efekt”. Grając na małym 6,2-calowym ekranie, do niewielu rzeczy można się przyczepić. Wszystko działa płynnie, nieważne czy galopujemy przez Velen, czy spacerujemy po Novigradzie. 

Grając na telewizorze możemy „rozkoszować” nasze oczy rozdzielczością 720p z dynamicznym skalowaniem. Tu już widać magię optymalizacji, jakiej musieli dokonać twórcy, żeby ta gra działała stosunkowo płynnie. Rozmyte tekstury i uproszczone modele postaci. Widoczny jest ograniczony rendering, przez co świat jest zamglony i od groma doczytywania się elementów w oddali, ale i na pierwszym planie.

Nie oszukujmy się, wszyscy poszliśmy tutaj na pewien kompromis. CD Project Red zapodał nam na Switcha mega dobrą grę, a w zamian my, czyli gracze, przyjęliśmy ją z otwartymi ramionami, przymykając nieco oczy na cięcia graficzne. Jednym słowem – to cud, że Wiedźmin 3: Dziki Gon dało się spakować na 30GB. Wiadomo oczywiście, że musiały nastąpić pewne cięcia, optymalizacje, minimalizacje i inne dziwaczne rzeczy, żeby można było grać w to stabilnie – tutaj Twórcy stanęli całkowicie na wysokości zadania. Nic tylko brać konsolę do ręki i grać. 

W moich oczach gra jest bardziej surowa, otoczona mgiełką tajemnicy, wręcz bardziej brutalna, co wpływa całkiem pozytywnie na zbudowanie klimatu. Grałem w trybie mobilnym, jak i zadokowanym. Szczerze to wsiąknąłem całkowicie w klimat wiedźmiński i nie za bardzo nawet zwracałem uwagę na graficzne braki, tak przez wszystkich bardzo wytykane. Zabawa w trybie mobilnym pozwala grać przez co najmniej 3 godziny, co jest stosunkowo pozytywnym wynikiem. Przeważnie podróż pociągiem zajmuje mi jakieś 2 godziny, więc spokojnie styka, a nawet zostaje energii, żeby sobie w przerwie uprzyjemnić czas zabijaniem potworów. 

Byłbym super zadowolonym graczem, jakby teraz redsi poszli za ciosem i zremasterowali pierwsze dwie części na Switcha z wszelakimi dodatkami. Spełniłoby się marzenie nie tylko fanów pstryczka, bo być może Redzi zrobiliby również remastery na pionierów aktualnej generacji. Dla mnie The Witcher to obowiązkowy tytuł na Switcha – każdy gracz powinien zaprzyjaźnić się z kieszonkowym Geraltem.

 

PLUSY:

  • zawiera wszystkie dodatki,
  • zawiera dwa duże rozszerzenia,
  • całkiem udana optymalizacja,
  • działa “na wynos”,
  • Geralt i Płotka.

MINUSY:

  • nie ma
Grę dostarczył wydawca - CDP Dystrybucja Gier.