Outriders – Wrażenia z pokazu

Pod koniec stycznia miałem przyjemność gościć na pokazie przedpremierowym gry, o której jest zdecydowanie za cicho. Outriders – jest pierwszą samodzielną produkcją polskiego studia People Can Fly od czasu odłączenia się od Epic Games. Wcześniej byli odpowiedzialni za dobrze przyjętego Bulletstorma oraz już gorzej ocenianą grę Gears of war Judgment. Ich najnowsze dzieło jest produkcją z gatunku trzecioosobowego looter shootera z systemem osłon. Po bardzo słabej zapowiedzi podczas zeszłorocznego E3 nie wiedziałem czego mam oczekiwać. Zrobić dobrą grę w tym gatunku jest trudno, nie mówiąc już o przyciągnięciu i zatrzymaniu graczy. Pierwszy tytuł studia jest dla mnie najbardziej niedocenioną grą poprzedniej generacji, więc udając się na salę, miałem nadzieję, że tym razem również zostanę pozytywnie zaskoczony.

Na samym początku pokazu zostały nam przedstawione zwiastuny oraz dwie ważne informacje od głównego dyrektora, Bartosza Kmita. Pierwsza – gra NIE jest tworzona z myślą jako live service, co jest według mnie bardzo dobrą nowiną, ponieważ na premierę możemy spodziewać się pełnej zawartości, a nie jak to było na przykład w przypadku Anthem – beta testowanie za pełną cenę gry pod przykrywką darmowej zawartości dodawanej w kolejnych aktualizacjach. Drugą informacją był brak mikrotransakcji. Wspomniany został również pojazd, który będzie naszym mobilnym centrum dowodzenia – będziemy mogli zmieniać ekwipunek i umiejętności, ulepszyć bronie i zarządzać misjami podczas wypraw, ale nie powiedziano czy będzie można nim sterować. Następnie udaliśmy się na nasze stanowiska i po pierwszym przejściu dema moje wrażenia były co najwyżej średnie, ale po kolei…

Fabuła prezentuje się następująco: ludzie poszukują nowej planety do zamieszkania, a my wcielamy się w osobę z drużyny, która zostaje wysłana w celu eksploracji nowej planety. Podczas jednej z ekspedycji trafiamy na anomalię, która wyposaży nas w dziwne umiejętności – nasi towarzysze postanowią umieścić nas w kapsuły snu kriogenicznego w celu zbadania naszych umiejętności. Wybudzą nas kiedy znajdą lekarstwo – niestety tak się nie staje – po przebudzeniu napotykamy świat w wojnie i okazuje się, że zaczynamy panować nad umiejętnościami.

Prolog rozgrywał się w dżungli, graficznie wyglądał dobrze – ciekawe nowe zwierzęta oraz planeta z fajnymi widokami. Jednak po wybudzeniu napotykamy świat w stylu post-apo, który już za bardzo do mnie nie przemawiał, tak jak modele i tekstury pancerzy, które wyglądały słabo, ponieważ brakowało im detalów. Sam gameplay był przyzwoity, strzelanie do przeciwników jest satysfakcjonujące, tak samo jak poruszanie się – szybkie i responsywne. Na pokazie mieliśmy okazję pograć trzema z czterech dostępnych klas postaci, na początku każdą z nich grało mi się tak samo, ponieważ każda ma bardzo podobne początkowe umiejętności. Jednak przy zdobyciu nowych poziomów coraz bardziej było widać różnice. Podoba mi się fakt, iż twórcy nie zmuszają do chowania się za osłonami, tak jak np. w The Division – możesz wybrać klasę z umiejętnościami ofensywnymi i skakać między przeciwnikami, lub defensywnymi i zabijać wrogów z dystansu – pomysł fajny, ale podczas naszej sesji prawie nikt się za nimi nie chował, bo było po prostu za łatwo. I tu przechodzimy do następnego problemu – poziomu trudności, który jest predefiniowany i działa podobnie jak end game w konkurencyjnym tytule od Ubisoftu, czyli na podstawie World Tiers (poziomów świata), w lewym górnym rogu mamy dwa paski: pierwszy poziom doświadczenia, i drugi poziom świata. Oba levelujemy tak samo, przez zdobywanie doświadczenia z zabitych wrogów. Teoretycznie przejście na następny level świata zwiększa poziom trudności przeciwników oraz szanse na lepszy i rzadszy loot. Szczerze mówiąc w ogóle nie odczuwałem, że przeciwnicy stali się trudniejsi. Kiedy wypadał lepszy loot było jeszcze łatwiej.

Ostatnim wyzwaniem była walka z bossem – jedna z najgorszych w jaką grałem – nienawidzę kiedy twórcy bez sensu pompują poziom trudności i długość walki z bossem przez podnoszenie ich poziomu życia, przez co wypakowanie całej amunicji może nie wystarczać. Tu było dokładnie to, tylko podniesione do kwadratu. Grając w trzy osoby każdemu z nas amunicja skończyła się z 5 razy, strzelając do samego bossa! Co jeszcze może być gorszego od bossa z bardzo bardzo dużą ilością zdrowia? Możliwość leczenia się, przez co walka bez sensu się przedłużała, dopiero na koniec pokazu dowiedziałem się, że można to przerwać, umiejętnością jednej z postaci, której mogłeś nawet nie mieć w drużynie. Demo oferowało co-op w trzy osoby, mogę o nim powiedzieć tylko tyle, iż był poprawny, jak w każdej tego typu grze, jednak nie wiem czy liczba przeciwników jest regulowana odpowiednio do liczby osób, z którymi grasz, ponieważ w pewnych momentach było ich dosyć dużo i nie wiem, czy dla graczy solo będą to satysfakcjonujące walki.

Pierwsza sesja była średnia, jednak podczas drugiej zacząłem widzieć światełko w tunelu. Właśnie wtedy z kompanami zdecydowaliśmy farmić jedną z misji w celu zdobycia lepszego ekwipunku i zwiększenia poziomu trudności. Przeciwnicy niestety nie stali się trudniejsi, ale przez to, iż mieliśmy dostęp do większej liczby umiejętności i wyższej rzadkości ekwipunku, który miał w sobie modyfikatory. Grindowaliśmy tak bardzo, że sami twórcy musieli nas zatrzymać. Brakowało mi tutaj tylko łączenia tych umiejętności w combosy. Dzięki samemu elementowi tej taktyki, dobierania ekwipunku pod odpowiednie statystyki, gry tego gatunku zbierają tak dużą rzeszę fanów.

Outriders ma dwa najważniejsze atuty, czyli: dobrze zaprojektowany gameplay i obiecująco zrobiony system ekwipunku, umiejętności i statystyk. Mam nadzieję że ostateczny kurs tej gry jeszcze nie został obrany, i twórcy mają jeszcze trochę czasu na doszlifowanie wad, które opisałem i szczerze mam nadzieje, iż uda im się je wyeliminować, ponieważ może z tego być kawał dobrego tytułu. Premierę zaplanowano na święta 2020 na PC, aktualną – ósmą generację (Xbox One, PS4) i nowe konsole – PS5 i Xbox series X. Był to mój pierwszy pokaz, ale trzeba pochwalić organizatorów za świetnie zaprojektowaną salę w stylu gry, oraz dobrze przemyślane trzyosobowe stanowiska co-opowe.

 

Dziękujemy za zaproszenie Cenedze i pozdrawiam Corle1 (Outrider32) i Heda (Outrider33) za wspólne ogrywanie dema na pokazie. 🙂