„Assassin’s Creed Shadows” powraca. Tym razem w wersji przenośnej na konsolę Nintendo Switch 2. To Asasyn, którego możecie schować do kieszeni i grać w niego wszędzie!
Macie czasem tak, że gdy graliście w daną grę tuż po jej premierze, to potrafiliście się nią zachwycać, a gdy mija trochę czasu, powoli zapominacie o niej i następuje nieoczekiwany powrót. Wyobrażenie o danej grze jest wyjątkowo dobre, ale fakty okazują się brutalne. I tak mam trochę z grą “Assassin’s Creed Shadows” w wersji na konsolę Nintendo Switch 2. Wróciłem do niej po 9 miesiącach na przenośnej konsoli. I nie ukrywam, że nie był to najłatwiejszy powrót.
Swoją opinię o “Assassin’s Creed Shadows” wyraziłem w marcu, dając jej solidną ocenę na poziomie czterech gwiazdek z pięciu. I wypada mi ją dziś podtrzymać, bo ta recenzja będzie skupiać się wyłącznie na porcie na Nintendo Switch 2 i jego możliwościach. Najnowszego Asasyna zabrałem ze sobą na świąteczne wakacje i przekonałem się, że fajnie jest mieć tego typu grę “w kieszeni”. Nawet jeżeli tytuł sprawiał na start kilka problemów.
Przenośny “Assassin’s Creed Shadows”. Czy to sen?
Gdy zaczynałem grać w “AC Shadows” na Nintendo Switch 2, trochę nie dowierzałem temu, co się dzieje. Kultowa seria Ubisoftu. Jej najnowszy, wymagający wizualnie tytuł. Na przenośnej konsoli. To się nie może wydarzyć… A jednak. I nawet dowozi! Wiecie, jak to jest z tytułami Ubisoftu. Z reguły są przepiękne, ale mają pewne problemy ze stabilnością. I tutaj również je znajdziecie. Ale sam fakt posiadania Asasyna w kieszeni jest dla mnie czymś abstrakcyjnym i wyjątkowym. Szczególnie, że przecież “Star Wars Outlaws” był jednym z najciekawszych (a być może najlepszych?) portów na premierę Nintendo Switch 2, co tylko pokazało, że Ubisoft wie, jak przenosić swoje gry na handhelda.
Oczywiście premiera “Assassin’s Creed: Shadows” na Nintendo Switch 2 jest okraszona pewnymi dość znacznymi kompromisami w przypadku wydajności i stabilności tytułu Ubisoftu. W teorii gra celuję w 30 FPS, ale realnie, w moim odczuciu, przy nieco bardziej dynamicznych scenach, walkach i dużej ilości przeciwników (lub np. w miastach) płynność spada nawet do 20-25 FPS. No i nie jest to komfortowe, wymaga przyzwyczajenia, ale… działa (na ratunek przychodzi też VRR)! Niestety do czasu. Pierwszy crash nastąpił po jakichś 20 minutach gry. Drugi 5 minut później, a kolejne zdarzały się już sporadycznie. Z tego co widziałem na Reddicie, gracze narzekali na to dużo bardziej, niż ja w recenzji, którą właśnie czytacie. Wszystko dlatego, bo Ubisoft dość szybko załatał największe problemy, a kolejnych problemów nie doświadczyłem.
Pamiętam, że zachwycałem się warstwą wizualną “Assassin’s Creed Shadows” na PlayStation 5 i szczerze… to jest najpiękniejsza gra, w jaką możecie zagrać na drugim Switchu. Oczywiście czujne oko wykryje drobne kompromisy. Mniej szczegółowe cienie, nieco gorsze rysowanie odległych budynków, ale gra bardzo sprytnie skaluje sobie rozdzielczość w taki sposób, by w niezauważony sposób dla gracza wyświetlać przepiękną grafikę.
Spodziewałem się, że w docku gra będzie działać jeszcze lepiej, ale zostałem dość niemile zaskoczony. “Assassin’s Creed Shadows” działa tam tak samo, a może nawet i gorzej. Jako fan grania na handheldzie, błyskawicznie wróciłem do skakania po dachach w formie przenośnej.
Minimum wymagań, maksimum doświadczeń
“Assassin’s Creed Shadows” do Nintendo Switch 2 pasuje jak ulał. Sandboxowa struktura sprawia, że gra idealnie wchodzi na krótkie sesje przed snem, w pociągu czy samolocie, gdy chcemy wykonać pojedynczą misję lub aktywność poboczną. Gra dodatkowo obsługuje ekran dotykowy, który reaguje w odpowiedni sposób, zarówno na mapie, jak i w ekwipunku. Ten został nieco zmodyfikowany i bardzo dobrze, bo dzięki temu jest bardziej czytelny i pasuje lepiej do małego ekranu.
Bardzo podobał mi się też sposób, w jaki Ubisoft podszedł do save’ów. Bez problemu mogłem rozpocząć grę na sejvie z PlayStation 5, ale i tak wolałem zacząć grać od zera. W efekcie port na NS2 nie jest gorszy od gry na PS5 czy Xboxa. Jest po prostu alternatywnym doświadczeniem. Pełną moc gra pokazuje na tych najmocniejszych konsolach, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by progresem można było się cieszyć również np. na urlopie.
Nie zapominajmy jednak o baterii, bo ta starcza na jakieś 80-90 minut bezprzewodowego grania. Dobry powerbank jest tutaj niezbędny.
Podsumowanie
Do “Assassin’s Creed: Shadows” w wersji na konsolę Nintendo Switch 2 trzeba podejść uczciwie. To jeden z największych (choć jak dobrze wiemy, nie najlepszych) tytułów wydanych w branży gier w 2025 roku, który ma możliwość trafić do jeszcze szerszego grona graczy. A do tego pozwala im na elastyczne podejście do tytułu na wielu sprzętach. Wizualnie ma sporo ograniczeń, ale nie powinno nas to dziwić. Ja wciąż jestem zachwycony, że największy tytuł Ubisoftu, z którym jestem od początku, mogę zabrać “do kieszeni”. I to nie jakiś port gry z 2014 roku, a pełnoprawną, najnowszą, działającą (!) odsłonę.
Zalety
- to pełnoprawna gra AAA od Ubisoftu, która daje radę na przenośnej konsoli
- idealne podejście do save’ów z innych konsol, które pozwalają zacząć grę w tym samym momencie, w którym skończono poprzednią rozgrywkę (np. na PS5)
- ekran dotykowy ma sens, podobnie jak korzystanie z niego w samej grze (mapa, ekwipunek)
- sprytne zabiegi graficzne, by utrzymać płynność bliską 30 FPS-ów,..
Wady
- …ale dałbym dużo za stabilne 30, a może nawet 45 FPS
- graficzne kompromisy są widoczne i trzeba je tolerować
- bez dostępu do prądu lub powerbanka bywa ciężko (choć to nie sama wada gry oczywiście)



