The Surge 2 – Opinia

4/5

The Surge 2 to kontynuacja wydarzeń z pierwszej części, jednak tym razem Warren przechodzi na emeryturę (no prawie), a my wcielamy się w zupełnie nową postać, którą tworzymy od zera. Na samym początku gry wita nas prosty acz bogaty w funkcje edytor postaci. Po stworzeniu naszego herosa dowiadujemy się, że jesteśmy jednym z dwóch ocalałych w katastrofie lotniczej. Budzimy się po 2 miesiącach w mieście Jericho na oddziale szpitalnym lokalnego posterunku policji, aby dowiedzieć się, że nie bez powodu jesteśmy jednym z ocalałych. Nie chcę spojlerować, dlatego resztą zostawiam Wam do odkrycia, a powiem tylko tyle, że fabuła jest wyjątkowo udana i zdecydowanie bardziej wciągająca niż u konkurencji. Wracając do samej gry, wejściówka to swoisty tutorial, który ma nas zapoznać z mechaniką gry, ale jak na gry z tego gatunku, możemy paść już od paru strzałów najzwyklejszego śmieciowego przeciwnika. Szybko jednak wbijamy się w pierwszy egzoszkielet i zaczynamy rozróbę na dobre.

To właśnie od momentu otrzymania pierwszego egzoszkieletu The Surge 2 rozkręca się na dobre i otwiera przed nami drzwi na cały szereg możliwości. Tak samo jak w jedynce, najważniejszą rzeczą jest zdobywanie coraz to lepszego pancerza oraz broni i rzecz jasna ulepszanie ich. Robimy to poprzez odcinanie danej kończyny, na której znajduje się pancerz, albo w której przeciwnik trzyma broń. Jest to jedyny sposób na pozyskiwanie materiałów oraz sprzętu, także każdy będzie musiał nauczyć się blokować celownik na danej kończynie z zamkniętymi oczami. Niekiedy bywają z tym też problemy, ale wrócimy jeszcze do tego. Najpierw musimy osłabić taki pancerz celnymi uderzeniami, a gdy pojawi się odpowiednia ikonka na ekranie, odciąć kończynę w akompaniamencie efektownej scenki. Gra jest krwawa i nie bawi się w cenzurę, ale na efekty rodem z Mortala nie liczcie. Po zebraniu odpowiedniej ilości materiałów możemy przeć do przodu i zbierać cenny złom, albo wrócić do stacji medycznej, w której podbijemy nasze statystyki. System zbierania i ulepszania doczekał się kilku poprawek, na które fani bardzo liczyli. Najważniejszą z nich jest chyba możliwość ulepszania sprzętu częściami wyższymi o kilka poziomów. Każdy kto grał pamięta chyba momenty, że trzeba było wracać się do poprzednich lokacji, żeby zebrać stary sprzęt, aby móc ulepszyć nowy pancerz. Tym razem możemy przerzucać w locie części z wyższych poziomów do niższych, za co duże brawa. Takie drobiazgi naprawdę się liczą! Powracają również implanty, które są miejscami nawet ważniejsze niż dobra broń. Zdobywamy je w najróżniejszych zakamarkach czy nawet po pokonaniu bossa. Oferują nam najróżniejsze bonusy, a znajdą się również takie, dzięki którym możemy sobie utrudnić życie (np. 100% do obrażeń, żeby było ciekawie). Odpowiedni dobór, czy to typowo pod ofensywę czy obronę i kontrowanie ataków to indywidualna sprawa każdego z Was.

Jericho w całej okazałości.

Ulepszony ekwipunek to dobry ekwipunek!

Zostańmy jeszcze przy budowaniu naszej postaci w The Surge. Wspomniałem wcześniej o zdobywaniu broni, a tych jest bez liku. Oręż został podzielony na kategorie takie jak jednoręczne, ciężkie, kije, włócznie, a nawet rękawice! Co lepsze, każda broń ma swoje plusy i minusy, nie znajdziecie tutaj jednej wypasionej brońki, która miecie wszystko na swojej drodze. Nawet broń z ostatniego bossa ma swoje limity i źle używana może szybko zadziałać przeciwko nam. To Wy decydujecie czym gra się Wam najlepiej i dobieracie broń, pancerz jak i implanty pod swój styl gry. Chcecie śmigać niczym kot po kocimiętce? Nie ma problemu, zakładacie szybki jednoręczny miecz, implanty typowo pod atak i lekki pancerz. Może preferujcie zabawę w typowego tanka i kontrowanie każdego ciosu? Ależ proszę bardzo, implantów oraz setów pod defensywną grę jest aż nadto. Wspomniałem wcześniej, że tym razem można łączyć sety pancerzy i otrzymywać podwójne bonusy? Każdy set składa się z 6 części, ale już za założenie 3 dostajemy bonus. Daje to graczowi spore możliwości dobierania sprzętu pod siebie. Jak już wspomniałem wcześniej, w tej grze nie ma dobrych i złych buildów, jest tylko kwestia prób i błędów co nam bardziej leży. Z każdym kolejnym poziomem możemy wrzucać coraz to lepsze implanty i zakładać lepszy sprzęt, ponieważ każdy element zabiera część mocy naszego szkieletu, a ta nie jest nieograniczona. Tak jak pisałem, sporo kombinowania przy którym można się naprawdę dobrze bawić.

Cała ta zabawa nie mogłaby się obyć bez jakże gęstego i mrocznego klimatu miasta Jericho. Trafimy nie tylko na jego ulicę, ale również do portu, szpitala, parku natury, a nawet spłyniemy prosto do kanałów. Dorzućcie do tego ścieżkę dźwiękową, która robi świetną robotę, szczególnie w momentach mocnych starć. W każdym miejscu znajdziemy masę korytarzy, korytarzyków, ukrytych przejść oraz skrótów, które w przyszłości ułatwią nam przemieszczenie się. Mniej więcej w połowie gry odblokujemy nawet coś w rodzaju szybkiej podróży. Zwiedzanie ma same plusy i gra wręcz nakłania nas do tego. Tylko dzięki zaglądaniu w każdą mysią dziurę odblokujemy wcześniej zamknięte przejścia i trafimy na przeciwników, z których pozyskamy cenne materiały. W The Surge 2 nie zabraknie również i niemiłych zaskoczeń w postaci przeciwnika wyskakującego zza winkla i wbijającego nam przysłowiowy nóż w plecy, albo przenośny miotacz ognia montowany bezpośrednio na rękę. Trzeba się cały czas pilnować bo jeśli się zapomnicie i polecicie na pałę to szybko zostaniecie wyjaśnieni w oczywisty sposób. Gdyby komuś wciąż było mało to w fabule jest pewien moment, który zmienia miasto nie do poznania i odświeża znane już miejscówki. Nie mogę również przejść obojętnie obok miejscówki z dodatku Kraken, która znajduje się ogromnym statku pod znajomą nazwą “Krakow”. Myślicie sobie pewnie, że statek jak statek, tak? No cóż, już po wjechaniu na pokład spotyka nas klimat sielankowego amerykańskiego przedmieścia z lat 80-tych. Dodatek nie jest długi i lokacji do największych też nie można zaliczyć, ale niczym park rozrywki z pierwszej części, miasteczko potrafi dostarczyć kilka godzin pozytywnych wrażeń. Lokacje lokacjami, ale to wszystko byłoby niczym bez szerokiej gamy wrogów. W tego typu grach nauka każdego ataku praktycznie wszystkich przeciwników to rzecz podstawowa. Każdy rzezimieszek ma szeroki wachlarz ruchów i bez problemu wykorzysta każdy nasz błąd.

Już dawno żaden przeciwnik mnie tak nie wkur… jak właśnie ten jegomość.

Nie samą drobnicą jednak człowiek żyje. Studio Deck13 przygotowało dla nas sporą liczbę unikalnych bossów, gdzie każdy ma wyjątkowy styl walki i wręcz wymusi na nas odpowiednie podejście, albo będziemy cierpieć. Długo nie będziecie musieli czekać na pierwsze spotkanie i wierzcie mi, kilkadziesiąt powtórek to dla niektórych będzie minimum. Najpierw musimy nauczyć się schematu ataków, następnie dobrać kolejność atakowania, po czym odpowiednio dobrać uniki czy kontry. Dla wprawionego soulsowego zapaleńca to chleb powszedni, ale dla ludzi co z takimi grami mają małą styczność będzie to nie lada szkoła. Sam męczyłem się z jednym bossem dość długo, tylko dlatego że uparcie trzymałem się uników i ataków. Gdy zmieniłem podejście na blok i kontrę to padalec padł za drugim razem. Moment, w którym pokonujecie skurczybyka to ogromna satysfakcja, wręcz delektujecie się jego rdzewiejącymi zwłokami. Później staracie się przenosić nowo wyuczone ruchy do reszty i gry i widzicie, że to działa. Choć muszę przyznać, że kilka bossów miało aż nazbyt chaotyczne ruchy, przez co gra zrzucała nam locka na kończynie i zaczynały się cuda. Było to mocno zauważalne przy bossach, którzy bardzo szybko nas flankowali, najwyraźniej gra ma problem z utrzymaniem celownika przy tak szybkim ruchu przeciwnika. Poza tym więcej grzechów nie stwierdzono jeśli chodzi o “szefów”, a spotkania z nimi to niezapomniane momenty.

Na rozluźnienie automat, których “niucha” (dosłownie) czy mamy nowe audiologi.

The Surge 2 to kawał porządnego kodu i przede wszystkim udana kontynuacja. Co lepsze to ludzie odpowiedzialni za fabułę spisali się bardzo dobrze. Mamy jasno określony cel, jest kilka zwrotów akcji, a całość ładnie się nam domyka.  Nawet początek w Nowej Grze+ dorzuca nowy moment, który pokazuje dlaczego to właśnie my ocaleliśmy z tej katastrofy. Nie stwierdziłem jakiś większych bugów czy glitchy, a sama gra śmigała bez najmniejszych problemów w stałych 60 klatkach (testowane na PS4 Pro). Chociaż nie ukrywam, że miejscami zdarzyły się drobne chrupnięcia, ale było to tak sporadyczne, że nie wpływało w żadnym stopniu na rozgrywkę. Mógłbym się jeszcze przyczepić do denerwującego uciekania celownika, szczególnie podczas walki z szybkimi bossami, no ale gdy wiemy jak się zachować w danym momencie i szybko pomóc kamerze w obrocie to nie ma takiego problemu. Z grą jak i dodatkiem spędziłem niecałe 50 godzin i uważam to za czas dobrze spędzony. Za obecną cenę można brać bez zastanowienia, a jeśli podobała Wam się jedynka to już w ogóle. W przypadku dodatku warto poczekać na jakieś większe promo, bo o ile jest ciekawy to bardzo krótki. Uważam, że ocena 4/5 jest jak najbardziej zasłużona. Studio pokazało, że potrafi stworzyć świetną kontynuację i mocno liczę, że nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa w tym uniwersum.

 

Plusy:

  • Mnogość możliwości doboru własnego stylu gry,
  • Ilość broni, pancerzy oraz implantów,
  • Miasto i jego zakamarki,
  • Fabuła daje radę,
  • Zmiany ułatwiające życie gracza.

Minusy:

  • Walki z niektórymi bossami zbyt chaotyczne,
  • The Surge 2 lubi zrzucić celownik przy walce z szybkim przeciwnikiem,
  • Miejscowe drobne chrupnięcia,
  • Dodatek mógłby być dłuższy.
Grę udostępnił wydawca.