ViewSonic XG2737 – czy monitor 520 Hz naprawdę robi różnicę?

16 sierpnia 2026
0
4/5
Opis:

Zdominuj konkurencję dzięki monitorowi ViewSonic GAMING XG2737, zaprojektowanemu z myślą o poprawie wydajności podczas grania. To potężne urządzenie łączy rozdzielczość FHD z płynną częstotliwością odświeżania 520 Hz, zapewniając ostrość, wyrazistość i wyjątkową płynność każdego klatki.

Są monitory dla grafików, są monitory do filmów, są też monitory dla ludzi, którzy uważają, że 240 Hz to już prehistoria. ViewSonic XG2737 należy właśnie do tej ostatniej grupy. 520 Hz – brzmi bardziej jak liczba obrotów turbiny odrzutowej niż odświeżanie ekranu. Jeszcze kilka lat temu monitory 144 Hz był spełnieniem marzeń większości graczy. Potem na rynku pojawiły się modele 240 Hz, następnie 360 Hz i wydawało się, że wyżej już po prostu nie ma sensu iść. Tymczasem ViewSonic postanowił powiedzieć: „A co, jeśli jednak się da?” i zaprezentował monitor XG2737 oferujący aż 520 Hz odświeżania. Brzmi trochę absurdalnie? Przyznam szczerze, że sama miałam dokładnie takie samo podejście. Przecież ludzkie oko podobno i tak nie zauważa różnicy… prawda? No właśnie nie do końca. Im więcej czasu spędzałam przy tym monitorze, tym bardziej zaczynałam rozumieć, że nie chodzi wyłącznie o to, ile klatek „widzę”. Chodzi o płynność ruchu, responsywność oraz o specyficzne uczucie, kiedy wszystko wydaje się po prostu bardziej naturalne.

Nie ukrywam, że rzadko gram w sieciowe FPS-y. Od czasu do czasu Warzone na PS4/PS5 był moim oczkiem w głowie, a tak to przeważnie jest ze mnie raczej niedzielny gracz, przy dużych tytułach AAA. Ale jednocześnie komputer nie służy mi wyłącznie do grania. Często podłączam MacBooka, piszę teksty, obrabiam zdjęcia, oglądam Netflixa albo YouTube’a. Zależało mi więc na tym, żeby sprawdzić, czy ViewSonic XG2737 jest jedynie sportowym samochodem na tor wyścigowy, czy może potrafi również komfortowo funkcjonować na co dzień. Po ponad trzech tygodniach testów mogę już powiedzieć jedno – to bardzo specyficzny monitor. Nie jest dla każdego. Ale jeśli trafia w potrzeby odpowiedniego użytkownika, potrafi zrobić ogromne wrażenie.

 

Specyfikacja techniczna

Parametr ViewSonic XG2737
Przekątna 27 cali
Rozdzielczość Full HD (1920 × 1080)
Typ matrycy Fast IPS
Odświeżanie 520 Hz
Czas reakcji 1 ms
Pokrycie sRGB 100%
Adobe RGB 88%
DCI-P3 90%
NTSC 82%
Jasność około 430 nitów
Gamma 2.2
DeltaE ok. 0,96
HDMI 2 × HDMI 2.1
DisplayPort 1
USB USB 3.2 Hub
Audio Jack 3,5 mm
Głośniki 2 × 2 W
VESA 100 × 100 mm
Regulacja wysokość, obrót, pochylenie, pivot

Już sama specyfikacja pokazuje, że producent od początku miał jasno określony cel. Tutaj nie próbowano stworzyć monitora „do wszystkiego”. Priorytetem była maksymalna szybkość działania.

 

Pierwsze wrażenia – gaming czuć od razu

Wyciągając monitor z pudełka od razu miałam wrażenie, że ViewSonic nie próbował udawać sprzętu biurowego. Konstrukcja jest nowoczesna, z wyraźnie gamingowym charakterem, ale na szczęście nie przesadzono z agresywnymi dodatkami. Najbardziej rzuca się w oczy masywny tył obudowy. Co najważniejsze – monitor nie wygląda tandetnie. Front jest znacznie bardziej stonowany. Ramki od strony użytkownika są cienkie i podczas grania praktycznie przestaje się je zauważać. Szczególnie doceniłam to przy korzystaniu z dwóch monitorów jednocześnie. Obraz wydaje się bardziej spójny, a cienkie obramowanie po prostu wygląda nowocześnie. Nie jestem fanką sprzętu, który świeci wszystkimi kolorami tęczy i wygląda jak choinka podczas Świąt. Tutaj udało się zachować dobry balans. Monitor wygląda gamingowo, ale jednocześnie spokojnie mógłby stać w biurze bez wywoływania dziwnych spojrzeń współpracowników. Już się nawet zastanawiałam przez chwilę, czy by go nie zabrać sobie do pracy w szpitalu na próbę. 😀

 

Solidna konstrukcja robi różnicę

W samej budowie jedna rzecz naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła. Podstawa. To element, którego większość producentów praktycznie nie reklamuje, a przecież korzystamy z niej codziennie. ViewSonic zastosował masywną bazę, która sprawia wrażenie naprawdę solidnej. Podczas przesuwania monitora po biurku od razu czuć jego wagę. Nie jest to lekka konstrukcja, która zaczyna drżeć za każdym razem, kiedy mocniej uderzymy w klawiaturę. Gram dosyć energicznie – kiedy sytuacja robi się nerwowa, potrafię nieświadomie mocniej nacisnąć klawisze albo energiczniej przesunąć myszkę. Na poprzednim monitorze często kończyło się to delikatnym kołysaniem ekranu – tutaj praktycznie tego nie zauważyłam.

Monitor umożliwia: regulację wysokości, obrót w poziomie, pochylenie, obrót do pionu (pivot). Jestem osobą, która bardzo często zmienia pozycję podczas pracy. Raz siedzę  prosto, za chwilę uskuteczniam wygibasy na fotelu, a po godzinie zastanawiam się, dlaczego znowu bolą mnie plecy. Dlatego możliwość szybkiego dopasowania wysokości monitora naprawdę się przydaje – mechanizm działa płynnie i nie wymaga używania dużej siły. Dodatkowo producent przewidział otwór do prowadzenia kabli. Niby drobiazg, ale dzięki temu biurko wygląda znacznie schludniej, a ja za kablami powiem szczerze nie przepadam. Jeżeli ktoś planuje zamontować monitor na ramieniu, również nie będzie problemu – na pokładzie znajduje się standard VESA 100×100, więc praktycznie każde popularne ramię będzie kompatybilne. Na tylno-dolnej części monitora znajdziemy komplet portów. Do dyspozycji otrzymujemy: dwa złącza HDMI 2.1, DisplayPort, dwa porty USB 3.2, wyjście słuchawkowe Jack 3,5 mm.

 

 

Wbudowane głośniki – są, ale…

ViewSonic dorzucił dwa głośniki o mocy 2W. Czy zastąpią dobre słuchawki? Nie. Czy zastąpią nawet niedrogie głośniki komputerowe? Też nie. Ale… i tutaj pojawia się pewne „ale”. Kilka razy zdarzyło mi się obejrzeć szybki film na YouTubie albo odpalić serial bez podłączania słuchawek. I właśnie do takich zastosowań te głośniki spokojnie wystarczają. Dźwięk jest czysty, dialogi są zrozumiałe i nie trzeba od razu inwestować w dodatkowe nagłośnienie. Do grania i tak wybieram słuchawki, więc nie traktuję tego jako wadę. Natomiast na pewno przydadzą się Wam głośniki do oglądania filmów lub słuchania muzyki. Brak tutaj jakiegokolwiek basu i głębi.

 

Menu OSD – szkoda tylko jednego

Interfejs monitora jest bardzo prosty. Znajdziemy tutaj wszystkie najważniejsze ustawienia: wybór źródła obrazu, profile kolorów, regulację jasności, ustawienia dźwięku, tryby obrazu, funkcje gamingowe. Jedyne, czego mi zabrakło to… joystick. Obsługa odbywa się za pomocą pięciu fizycznych przycisków umieszczonych pod monitorem. Da się do tego przyzwyczaić, ale nie będę ukrywać – joystick byłby zdecydowanie wygodniejszy. Zwłaszcza jeśli ktoś często zmienia ustawienia obrazu. Na szczęście menu jest logiczne i po kilku minutach można już poruszać się po nim praktycznie bez zastanowienia.

 

Jakość obrazu – szybkość to nie wszystko

Kiedy ktoś słyszy „monitor 520 Hz”, zazwyczaj od razu zakłada, że producent poświęcił jakość obrazu na rzecz maksymalnej płynności. W końcu coś za coś – prawda? Sama miałam podobne obawy, na szczęście już po kilku dniach użytkowania okazało się, że ViewSonic XG2737 nie jest jedynie „wyścigówką” do Counter-Strike’a. Producent zastosował tutaj matrycę Fast IPS, która od kilku lat jest jednym z najlepszych kompromisów między szybkością a jakością wyświetlanego obrazu. Otrzymujemy szerokie kąty widzenia, dobre odwzorowanie kolorów oraz bardzo szybki czas reakcji. To właśnie dzięki IPS monitor sprawdza się nie tylko podczas grania, ale również przy codziennym korzystaniu z komputera. Nie miałam problemu z wielogodzinnym pisaniem tekstów, przeglądaniem internetu czy oglądaniem YouTube’a. Obraz jest przyjemny dla oka, kolory są żywe, a biel nie wpada przesadnie w niebieskie odcienie. Czy jest to monitor dla profesjonalnego fotografa albo grafika? Moim zdaniem nie. I nie chodzi nawet o samo odwzorowanie kolorów, bo ono naprawdę stoi na wysokim poziomie. Problemem pozostaje rozdzielczość Full HD na 27-calowej matrycy.  Wyświetlenie ponad 500 klatek na sekundę wymaga ogromnej wydajności komputera. Zastosowanie rozdzielczości Full HD znacząco zmniejsza obciążenie karty graficznej, dzięki czemu łatwiej utrzymać ekstremalnie wysoką liczbę FPS-ów. W monitorze skierowanym do graczy e-sportowych priorytetem jest płynność obrazu i minimalizacja opóźnień, a nie maksymalna ostrość.  Sam panel IPS oferuje przy tym znacznie lepsze odwzorowanie kolorów oraz szersze kąty widzenia niż starsze konstrukcje TN, które przez lata dominowały na scenie turniejowej. Dzięki temu XG2737 sprawdzi się nie tylko podczas grania, ale również przy codziennym użytkowaniu czy oglądaniu multimediów.

60 Hz vs. 520 Hz

 

Dlaczego Full HD zamiast 2K?

To pytanie zadawałam sobie chyba najczęściej. Przecież monitor kosztuje niemało, więc dlaczego producent nie zastosował wyższej rozdzielczości? Odpowiedź jest bardzo prosta. 520 Hz. Aby monitor mógł wyświetlić 520 klatek na sekundę, komputer musi je najpierw wygenerować. Przy rozdzielczości 2560×1440, a tym bardziej 4K, nawet najwydajniejsze komputery mają problem z osiągnięciem takich wartości w nowych grach. Full HD okazuje się więc rozsądnym kompromisem. Dzięki temu mocne procesory (pokroju AMD Ryzen 7 7700X), w połączeniu z dobrymi kartami RTX, są w stanie wykorzystać potencjał monitora w grach e-sportowych. I właśnie tutaj najlepiej widać filozofię tego modelu: nie chodzi o najwyższą rozdzielczość, nie chodzi o HDR, nie chodzi o kinową jakość obrazu. Tutaj liczy się przede wszystkim prędkość. A czy ta prędkość rzeczywiście przekłada się na przyjemność z grania? O tym opowiem w kolejnej części testu, bo właśnie tam ViewSonic XG2737 pokazuje, dlaczego 520 Hz to coś więcej niż tylko liczba na pudełku.

Ale trzeba też spojrzeć prawdzie w oczy. 1920×1080 przy przekątnej 27 cali nie daje tak ostrego obrazu jak 2560×1440. Podczas grania praktycznie w ogóle mi to nie przeszkadzało. Natomiast kiedy siadałam do pracy i otwierałam kilka dokumentów obok siebie albo przez kilka godzin pisałam teksty, dało się zauważyć nieco niższą ostrość czcionek. Nie jest to dramat, ale jeśli ktoś na co dzień pracuje na monitorze 2K albo 4K, różnicę zauważy praktycznie od razu, nawet z tak bliskiej odległości. Jednak to świadoma decyzja producenta – 520 Hz wymaga ogromnej liczby generowanych klatek, a osiągnięcie ich w wyższej rozdzielczości byłoby obecnie niezwykle trudne nawet dla bardzo mocnych komputerów. Dlatego ViewSonic postawił na kompromis – niższa rozdzielczość za to ekstremalnie wysoka płynność.

Przez większość czasu korzystałam z jasności ustawionej mniej więcej na 70-80%, bo przy maksymalnych wartościach monitor potrafił razić w oczy. Nawet siedząc przy oknie w słoneczny dzień nie miałam problemów z czytelnością obrazu. Kontrast również wypada dobrze jak na matrycę IPS – oczywiście nie mogę oczekiwać głębokiej czerni znanej z paneli OLED, ale do codziennego użytkowania jest naprawdę w porządku.

Przyznam się do czegoś. Przed rozpoczęciem testów byłam przekonana, że 520 Hz to bardziej marketing niż realna korzyść. Bo umówmy się… Większość osób przesiadających się z 60 Hz na 144 Hz przeżywa szok. Z 144 Hz na 240 Hz różnica nadal jest wyraźna. Ale z 240 Hz na 520 Hz? Byłam niemal pewna, że to placebo. I tutaj spotkało mnie spore zaskoczenie. Nie chodzi o to, że nagle widzimy dwa razy więcej. To działa trochę inaczej. Cały obraz wydaje się bardziej stabilny. Podczas bardzo szybkiego obracania kamerą przeciwnicy pozostają wyraźniejsi. Celownik w CODzie prowadzi się bardziej naturalnie. Mysz wydaje się reagować jeszcze szybciej. To są drobne różnice, ale w grach e-sportowych właśnie takie drobiazgi potrafią decydować o wyniku pojedynku. Czy każdy wykorzysta 520 Hz? Nie. I nie ma w tym nic złego. Żeby monitor pokazał pełnię swoich możliwości, potrzebny jest naprawdę mocny komputer, bo jeżeli Twój komputer generuje 180-200 FPS, kupowanie monitora 520 Hz nie ma większego sensu. Natomiast jeśli ktoś regularnie gra w FPSy czy inne gry e-sportowe i posiada odpowiednio wydajny sprzęt, różnica naprawdę jest odczuwalna. Nie jest spektakularna, nie sprawi, że automatycznie awansujemy do wyższej rangi, ale daje poczucie niezwykłej lekkości podczas sterowania. I właśnie za to najbardziej polubiłam ten monitor.

Jeżeli jesteś osobą, która gra okazjonalnie po pracy i odpala kilka meczów tygodniowo, prawdopodobnie większej różnicy nie zauważysz. Natomiast jeśli codziennie spędzasz kilka godzin w grach rankingowych, trenujesz refleks i walczysz o każdą milisekundę, taki monitor zaczyna mieć sens. Profesjonalni gracze od lat inwestują w sprzęt zapewniający nawet minimalną przewagę, a 520 Hz wpisuje się właśnie w tę filozofię. To nie jest gadżet. To narzędzie. Czy jest niezbędne? Nie. Czy daje większy komfort? Zdecydowanie tak. A czy sprawił, że przestałam ginąć od snajpera po pięciu sekundach od rozpoczęcia rundy? Niestety nie. Ale przynajmniej teraz widzę bardzo płynnie, jak ktoś mnie eliminuje. 😛

 

Codzienna praca – czy gamingowy monitor nadaje się do czegoś więcej?

Po kilku dniach grania przyszła pora na sprawdzenie, jak ViewSonic XG2737 radzi sobie podczas zwykłego, codziennego użytkowania. I tutaj przyznam, że miałam pewne obawy. Monitory stworzone z myślą o e-sporcie często skupiają się niemal wyłącznie na szybkości działania, a kwestie związane z komfortem pracy schodzą na dalszy plan. Na szczęście w tym przypadku nie jest aż tak ekstremalnie. Na co dzień korzystam z MacBooka, którego podłączam do większego monitora, kiedy piszę artykuły, przygotowuję prezentacje albo po prostu potrzebuję większej przestrzeni roboczej. Już po kilku minutach pracy było widać, że matryca IPS robi dobrą robotę. Kąty widzenia są szerokie, kolory wyglądają naturalnie, a wielogodzinna praca nie męczy wzroku tak bardzo, jak mogłoby się wydawać po monitorze nastawionym głównie na gaming. Nie jest to jednak sprzęt pozbawiony kompromisów.

Fajnie, że monitor oferuje kilka wejść jeżeli ktoś, podobnie jak ja, korzysta z jednego stanowiska zarówno do pracy, jak i grania, będzie to naprawdę wygodne rozwiązanie. Podczas pisania tekstów doceniłam przede wszystkim równomierne podświetlenie matrycy. Nie zauważyłam żadnych wyraźnych przebarwień czy nierówności, które mogłyby przeszkadzać podczas codziennej pracy. Dzięki możliwości regulacji wysokości bez problemu ustawiłam monitor na odpowiednim poziomie. To drobiazg, ale przy kilku godzinach spędzonych przed ekranem ergonomia ma ogromne znaczenie.

Czy Full HD przeszkadza podczas pracy? Tutaj odpowiedź nie jest jednoznaczna. Jeżeli do tej pory korzystaliście z monitora Full HD o przekątnej 24 lub 27 cali, prawdopodobnie poczujecie się jak w domu. Natomiast jeśli na co dzień pracujecie na ekranie 1440p albo 4K, różnica będzie zauważalna niemal od razu. Najbardziej widać ją podczas czytania długich dokumentów, edycji arkuszy kalkulacyjnych, pracy z dużą ilością tekstu czy przeglądanie stron internetowych. Czcionki są po prostu odrobinę mniej ostre. Nie oznacza to, że praca staje się niekomfortowa. Po prostu wyższa rozdzielczość zapewnia większą ilość szczegółów, a my się już trochę chyba przyzwyczailiśmy, do lepszej rozdziałki. Dla projektantów graficznych czy osób zajmujących się profesjonalną obróbką zdjęć 27-calowy monitor Full HD nie będzie najlepszym wyborem, ale do amatorskiej obróbki zdjęć zupełnie wystarczy. Dzięki dobremu pokryciu przestrzeni sRGB oraz wysokiej dokładności kolorów. Kolory wyglądają naturalnie, nie zauważyłam przesadnego przesycenia, biel również prezentuje się poprawnie. Jeżeli więc od czasu do czasu przygotowujecie grafiki do mediów społecznościowych albo obrabiacie zdjęcia z wakacji, spokojnie możecie korzystać z tego monitora. Do profesjonalnego studia fotograficznego wybrałabym jednak model o wyższej rozdzielczości.

 

Adaptive Sync – koniec z tearingiem

Monitor wspiera technologię Adaptive Sync, współpracując zarówno z kartami AMD, jak i NVIDIA (w kompatybilnych konfiguracjach). Synchronizacja częstotliwości odświeżania monitora z liczbą generowanych klatek ogranicza efekt tearingu oraz zmniejsza zacięcia animacji. W praktyce oznacza to płynniejszy obraz również wtedy, gdy komputer nie jest w stanie stale utrzymywać 520 FPS.

 

Wieczorny seans? Czemu nie.

Gaming gamingiem, ale komputer często służy mi również jako centrum rozrywki. Netflix, YouTube, Disney+, czasem jakiś film kupiony na Apple TV. Tutaj ViewSonic również pozytywnie mnie zaskoczył. Matryca IPS sprawia, że obraz wygląda naprawdę przyjemnie – kolory są żywe, nie trzeba siedzieć idealnie na wprost monitora – jeżeli oglądałam coś razem ze znajomymi, osoby siedzące z boku nadal widziały wyraźny obraz bez mocnego przekłamania kolorów. Jasność około 430 nitów również robi swoje. Wieczorem wręcz zmniejszałam ją do około 30–40%, bo przy maksymalnym ustawieniu ekran był dla mnie zwyczajnie zbyt jasny.

 

Dla kogo właściwie powstał ten monitor?

Po zakończeniu testów odpowiedź wydaje się bardzo prosta. To monitor dla konkretnej grupy użytkowników. Jeżeli ktoś marzy o najwyższej możliwej jakości obrazu, rozdzielczości 4K i kinowych efektach HDR, powinien rozejrzeć się za zupełnie innym modelem. ViewSonic XG2737 nie próbuje z nimi konkurować – on powstał z myślą o graczach. I robi to naprawdę dobrze. Nie jest to monitor, który próbuje zadowolić wszystkich. I paradoksalnie właśnie dzięki temu robi tak dobre wrażenie. Producent od początku wiedział, do kogo kieruje ten model. Zamiast ścigać się na kolejne funkcje marketingowe, postawił na to, co dla graczy FPS ma największe znaczenie – maksymalną płynność obrazu. Efekt? Monitor, który w odpowiednich warunkach naprawdę potrafi pokazać pazur. Czy 520 Hz to rewolucja? Nie powiedziałabym – bardziej ewolucja. Jeśli przesiadacie się z 60 Hz, różnica będzie wręcz szokująca. Z 144 Hz również bardzo wyraźna. Natomiast z 240 Hz czy 360 Hz zmiany są subtelniejsze, ale wciąż zauważalne – szczególnie podczas szybkich ruchów myszką i śledzenia przeciwników w grach e-sportowych. Doceniłam również to, że mimo typowo gamingowego charakteru monitor nie zawiódł mnie podczas codziennego użytkowania. Pisanie tekstów, podłączenie MacBooka, przeglądanie internetu czy wieczorne oglądanie seriali nie sprawiały żadnego problemu. Oczywiście rozdzielczość Full HD na 27 calach ma swoje ograniczenia, ale jest to kompromis wynikający z chęci osiągnięcia rekordowego odświeżania.

Czy sama zdecydowałabym się na taki monitor? Gdybym większość czasu spędzała w Counter-Strike’u albo Valorancie i dysponowała komputerem zdolnym wygenerować kilkaset klatek na sekundę – zdecydowanie tak. To jeden z tych modeli, które nie próbują być najlepsze we wszystkim, tylko koncentrują się na jednym zadaniu i wykonują je naprawdę dobrze. Na koniec pozostaje odpowiedzieć na pytanie, które zadałam sobie już pierwszego dnia testów: czy monitor 520 Hz sprawi, że nagle zacznę wygrywać wszystkie mecze? Niestety nie. Nadal zdarza mi się przegrać pojedynek z kimś, kto najwyraźniej ma refleks kota i cierpliwość snajpera. Ale przynajmniej teraz mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że to już na pewno nie wina monitora. 😉

Sprzęt do testu wypożyczył producent.

 

Podsumowanie

ViewSonic XG2737 nie obiecuje, że wygrasz każdy mecz – obiecuje tylko, że jeśli przegrasz, na pewno nie obwinisz za to monitora.

Zalety

  • fenomenalna płynność – kosmiczne 520 Hz robi robotę, bardzo niski czas reakcji,
  • dobra jakość kolorów (jak na e-sportówkę),
  • ergonomia – regulacja wysokości, obrót, pivot i solidna podstawa to elementy, które naprawdę poprawiają komfort korzystania,
  • HDMI 2.1 i DisplayPort 1.4,
  • solidna, stabilna konstrukcja.

 

Wady

  • Full HD na 27 calach,
  • menu sterowane przyciskami,
  • wymaga bardzo mocnego komputera, żeby rozwinąć skrzydła,
  • dla większości graczy różnica między 360 a 520 Hz będzie bardziej subtelna niż rewolucyjna.