Bumblebee – wydanie Blu-ray – Opinia

  • FILM
  • WYDANIE

Czasami dany film można opisać jednym słowem. W przypadku “Bumblebee” jest to przymiotnik, który bardziej pasuje do ślicznych piesków niż hollywoodzkich standardów kinematografii – mowa o słowie “uroczy”. Powiedzieć, że jestem fanką serii Transformers to spore nadużycie, jednakże wszystkie filmowe odsłony oglądałam, jedne podobały mi się bardziej, inne w ogóle – nie mniej z wielką nadzieją czekałam na prequel (reboot?), w którym poznajemy początki historii Trzmiela.

Pochmurna Kalifornia, rok 1987. Młoda dziewczyna, Charlie, przez przypadek natrafia na auto, które jest obiektem jej najskrytszych motoryzacyjnych marzeń – własnym jeżdżącym pojazdem. Dość szybko odkrywa, ze samochód jest robotem, z którym musi, a przede wszystkim chce, nawiązać przyjacielską więź. Bumblebee – bo takie imię dostaje robot, zachowuje się jak przestraszone zwierzę, które wymaga tresury. Szybko okazuje się, że trzmiela szukają inne roboty, które mają niecne plany, co do naszej planety. Dwójka naszych bohaterów będzie musiała przezwyciężyć przeciwności losu i uratować nie tylko siebie, ale i ludzkość. W skrócie – to film o przyjaźni, poświęceniu i odpowiedzialności, który spodoba się zarówno fanom serii, jak i całym rodzinom, które niekoniecznie orientują się w poprzednich częściach.

Historia nie jest co prawda ultra-porywająca, ale spełnia swoją rozrywkową rolę, a przecież powtórzę – tego typu kino robi się dla zwykłych widzów, którzy chcą uciec od życia codziennego, zagłębiając się w świat swojej wyobraźni. Bumblebee odnajduje w filmie swoje “ja”, a widz niejednokrotnie uśmiechnie się pod nosem, gdy ślamazarny robot będzie odkrywał tajniki Ziemi. Po pierwszym seansie, kinowym, zapragnęłam posiadać tę produkcję w swojej niebieskiej kolekcji, bo jest to dla mnie materiał na wielokrotne powtórki, które idealnie sprawdzają się do puszczenia w tle.

W pierwszym akapicie pewnie zauważyliście słowo reboot, umieszczone w nawiasie. Napisałam to dlatego, ponieważ film jest sygnowany kategorią prequela, jednakże w czasie fabuły pojawia się ogromnie dużo sprzecznych informacji z tymi, które dostawaliśmy w poprzednich częściach Transformersów. Jestem skłonna uwierzyć, iż producenci w zamyśle zresetowali serię, a wszystko, co będzie tworzone w następnych latach, będzie mniej lub bardziej powiązane z poprzednimi odsłonami.

Od Hailee sporo się wymagało, bo musiała zastąpić Shia LaBeoufa, który de facto był jedną z najlepszych rzeczy, jaka spotkała Transformersów. Dziewczyna słynie z dosyć wystrzałowej energii, która przekłada się na jej relację z żółtym robotem. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona jej postacią, bo zagranie zbuntowanej nastolatki nie jest co prawda wymagające, ale już stworzenie chemii między nieistniejącym robotem (którego nie widzi na planie filmowym), a swoją postacią, to wielka sztuka. Drugą osobą, która zasługuje na pochwałę, jest John Cena  wprowadza trochę lekkiego humoru, który nie przebija się na pierwszy plan, a jedynie stanowi bardzo przyjemne dopełnienie jego pobocznego bohatera. Reszta obsady wydaje się być subtelnym dodatkiem fabuły, którego równie dobrze mogłoby nie być.

Bumblebee oferuje widzowi szerokie spektrum emocji – od uśmiechu po smutek. Czy jest to najlepsza część serii? Niekoniecznie, ale na pewno możemy ją zaliczyć do grona tych bardzo udanych. Trochę szkoda, że fabuła ponownie trzyma się schematów i nie ma tutaj ani jednego zaskoczenia, które dałoby fabularny powiew serii. Koniec końców film ten polecam każdemu, kto chociaż trochę siedzi w świecie Transformersów, a i tacy, którzy robotów nie znają w ogóle, znajdą tutaj coś dla siebie. Ciężko się do czegoś większego przyczepić, więc jeżeli macie wolny wieczór i możliwości zakupu fizycznego wydania – polecam z całego serca.

 

WYDANIE:

Powracamy do dawnych czasów, gdy gruby pasek z napisem blu-ray panował na salonach. Tak bardzo za tym nie tęskniliśmy, ale to działa niczym bumerang, co jakiś czas oszpeca okładki. Z przodu znajdziemy jeszcze tytuł, kolaż złożony z głównych postaci oraz jeden cytat. Na boku chyba trochę za dużo się dzieje – upchane dwa spore prostokąty z postaciami i pomiędzy nimi tytuł. Na tyle znajdziemy standardowe informacje o wydaniu, kolaże zdjęć i cytat. Na szczęście Dolby Atmos zawitał na krążku i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to jeden z najlepiej wyglądających i najlepiej udźwiękowionych wydań na polskim rynku.

Półtorej godziny materiałów dodatkowych zostało okraszone polskimi napisami. Są to w przeważającej większości ciekawe informacje, chociaż znalazło się miejsce na typowe “zapychacze”. Najbardziej ciekawe są sceny dodatkowe oraz filmy na temat tworzenia produkcji. Menu niestety nie zostało przetłumaczone, jest statyczne i niektóre dodatki trzeba włączać pojedynczo, ponieważ nie wyposażono wydania w opcję “Play all”.

 

SPECYFIKACJA WYDANIA:

Czas trwania: 114 minut
Obraz: 1080 High Definition ; 1.75:1 ; 16×9
Dźwięk:

Dolby Atmos: angielski

DD 5.1: czeski, japoński, niemiecki, polski (dubbing), rosyjski, tajski, węgierski

Napisy: angielskie, arabskie, czeskie, greckie, hindi,  islandzkie, japońskie, kantońskie, koreańskie, malezyjskie, mandaryńskie, niemieckie, polskie, portugalskie, rosyjskie, rumuńskie, słowackie, tajskie, tureckie, węgierskie
Menu: j. angielskie
EAN: 5903570074158
Dystrybucja: Imperial CinePix

 

LISTA DODATKÓW:

  • Archiwa Sektora 7 / Sector 7 Archive
    • Agent Burns: Welcome to sector 7 – 00:00:50 – John Cena zaprasza do walki z przeciwnikami.
    • Sector 7 Adventures: The battle at half dome – 00:09:19 – Dziewięciominutowa animacja komiksowa.
  • Sceny niewykorzystane i rozszerzone – Deleted and extended scenes – 00:19:05 – Kilka rozszerzonych i usuniętych scen.
    • Original opening
    • Drive to karate class
    • Birthday present
    • Car wash and beetle breakdown
    • Charlie drops off Mona and Conan
    • Decepticons inspect the armory
    • Drive to cliff
    • Sector 7
    • Appliance war
  • Sceny nieudane i odrzucone / Outtakes – 00:09:32 – W większości wygłupy Johna Ceny. 😉
    • Burns meets Bee
    • War room
    • There’s a door in my way
    • Charlie in trash
    • Saved the world
  • Transformery z Cybertronu / Bee Vision: The transformers robots of cybertron – 00:o3:56 – Walka transformerów i przedstawienie ich sylwetek. Materiał bez polskich napisów.
  • Droga Bumblebee na wielkim ekranie / Bringing Bumblebee to the big screen – Materiały o filmie, niestety wszystko trzeba włączać osobno, brak opcji “oglądaj wszystko”:
    • The story of Bumblebee – 00:03:54 – Relacja dwóch głównych bohaterów.
    • The stars align – 00:07:04 – Materiał o angażu Hailee i Jonha.
    • Bumblebee goes back to G1 – 00:10:02 – Historia transformersów.
    • Back to the beetle – 00:06:20 – Nostalgiczny materiał o garbusie.
    • California crusin’ down memory lane – 00:19:57 – Lokacje, kostiumy, scenografia – najobszerniejszy materiał i chyba najbardziej ciekawy ze wszystkich.