Starfield (PS5) – Wracamy do kosmosu!

Zobacz poradnik
3 maja 2026
0
3.5/5
Opis:

Po kilku latach oczekiwania, gracze PS5 doczekali się w końcu wersji na ich konsole. Najważniejsze pytanie, to czy warto było czekać i czy wszystkie błędy z premiery zostały załatane? Wersja „piątkowa” startuje od razu z dwoma płatnymi dodatkami (Shattered Space + Terran Armada) oraz jednym darmowym (Free Lanes), także jeśli zdecydujecie się na zakup to możecie szykować się na długie godziny grania.

Cover Art:Starfield (PS5) – Wracamy do kosmosu!

Starfield nie miał łatwego startu, klasyczne dla Bethesdy problemy z optymalizacją, niedziałającymi questami, tragicznymi gębami postaci oraz cała rzesza innych mniejszych lub większych bugów. Nie przeszkodziło to jednak zdobyć grze rzeszę oddanych fanów, który wspierali grę nie tylko swoim portfelami, ale też modami. Wersja na PS5 startuje razem z Creation Club, czyli miejscem gdzie będziecie mogli pobrać całą masę darmowych jak i płatnych modów. Są nawet oficjalne od Bethesdy, jak chociażby strój Praetora (Doom). No jest w czym wybierać. W poniższej recenzji skupię się głównie na aspektach technicznych wersji na PS5 oraz samych dodatkach, jako że Dźwiękoświt zrobił już recenzję podstawowej wersji na Xboxa, więc nie ma sensu się powtarzać (każdego zainteresowanego odsyłam poniższym linkiem).

Wlatujemy w Starfielda po latach oczekiwania, oby było na co.

„Piątkowa” wersja startuje już z najnowszymi patchami (w międzyczasie zostały wydane dwa kolejne, ale o tym później), czyli sporą liczbą zmian w stosunku do starej wersji. Przede wszystkim stare poziomy trudności zostały zastąpione rozbudowanymi opcjami rozgrywki. Można ustawić dosłownie każdy aspekt, od poziomu kiedy mają pojawiać się legendarni przeciwnicy, zadawanych oraz otrzymywanych obrażeń broniami jak i naszego statku, amunicja może mieć swoją wagę, sprzedawcy ze znacznie mniejszą ilością kredytów, schorzenia których nie wyleczycie przedmiotami, znacznie mniejszy udźwig, ekstremalne warunki na planetach, itd. Im bardziej utrudniamy sobie grę, tym większy dostajemy bonus do zdobywanych punktów doświadczenia. Przy najostrzejszych ustawieniach można dojechać spokojnie do 75% bonusu. To jak dostosujecie sobie rozgrywkę zależy tylko i wyłącznie od was.

Najbardziej interesują pewnie wszystkich ustawienia graficzne (dożyliśmy czasów, kiedy suwaczki pojawiają się i na konsolach). Podstawowa wersja ma do wyboru standardowo dwie opcje: wydajność lub jakość. W tej pierwszej mamy możliwość ustawienia 60 klatek, zaś w tej drugiej jedynie 30. Dla telewizorów wspierających VRR jest też możliwość ustawienia 40 klatek. PS5 Pro dostaje trzeci tryb Enhanced, który wykorzystuje technologię PSSR. „Prosiak” ma też opcje ustawienia nieograniczonych klatek, gdzie gra próbuje dobić do 90 fpsów w niektórych miejscach. Na obecną chwilę zalecałbym jednak ustawienie 60 klatek, jako że nieograniczony tryb ma problemy (brak płynności). Różnice w wydajności widać podczas podróżowania na zewnątrz, gdzie im bardziej zróżnicowana planeta tym gorzej to działa. O ile w podstawce jeszcze wszystko działa w miarę ok i drobne spadki da się jakoś przeżyć, tak w dodatku Shattered Space na planecie Va’ruun’kai jest istna tragedia w trybie Enhanced. Klatki potrafią spadać nawet do 10 fpsów. Jedyny ratunek do zmiana na tryb wydajności, gdzie gra działa znacznie lepiej. Stawiam, że Bethesda nie ogarnęła jeszcze za bardzo PSSR 2, który PS5 Pro dostało dopiero niedawno. W zamkniętych instancjach, które oddzielone są ekranami ładowania (a jakże…) wszystko działa już mega płynnie.

Niestety problemy na płynności się nie kończą. Wersja na PS5 przeżywa te same problemy co Xbox i PC, czyli regularne błędy, zwisy i wywalanie do menu w losowych momentach. Robienie regularnego zapisu co kilka minut to niestety podstawa. W momencie pisania recki, wyszły już 2 hotfixy, które w mniejszym lub większym stopniu miały naprawić powyższe problemy. Czy tak się jednak stało? Nie u mnie… Gra nadal potrafi wywalić do menu (może już nie tak często) oraz dostać zwisa w najmniej odpowiednim momencie. Nie pozostaje nic innego jak dalej czekać i robić co chwila zapisy. Mimo wszystko, gdy wszystko działa jak należy to gra potrafi dostarczyć naprawdę sporej dawki dobrej zabawy oraz przepięknych widoków i tego jej nie można odmówić. Nie bez powodu wielu nazywa ją symulatorem robienia zdjęć w kosmosie.

SHATTERED SPACE – Eldersy w kosmosie

Skoro podstawowe rzeczy mamy z głowy, przejdźmy do nowości. Sam dodatek Shattered Space miał już swoją premierę jakiś czas temu na Xbox i PC, ale jako że sam miałem z nim pierwszy raz styczność to chciałem napisać też kilka słów. Całość rozpoczyna się tajemniczym komunikatem z opuszczonej stacji kosmicznej. Wraz z kolejnymi wydarzeniami, trafiamy na planetę Va’ruun’kai, czyli domową planetę frakcji Va’ruun. Jest to jedna z głównych frakcji, która w podstawowej wersji gry została potraktowana bardzo po macoszemu. Planeta sama w sobie jest piękna, otacza ją coś w rodzaju czerwonej atmosfery/obłoków, która przy zachodzie słońca wygląda obłędnie. Trafiamy tam w momencie, gdy pewien eksperyment się nie powiódł, obecne rody są ze sobą skłócone, a poprzedni przywódca zaginął. Nie chcę rzecz jasna zbyt dużo zdradzać, ale jak ktoś lubi wszelkie machlojki polityczne, robienie drugiemu za plecami to powinien się tutaj odnaleźć. Dodatek mocno uderza w polityczne nuty, przez co więcej tutaj gadania niż strzelania. Choć ostatnia główna misja zalewa nas wręcz falami niekończących się przeciwników, więc jak ktoś nie był przygotowany to może się grubo zdziwić. Chcąc zrobić wszystko, można spokojnie liczyć na 10-15 godzin zabawy.

Wszystko rozgrywa się w obrębie jednej planety, także dodatek można ukończyć w 100% bez wchodzenia do naszego statku. Mapa usiana jest masą miejscówek (w przeciwieństwie do zwykłych planet, gdzie pojawia się ich raptem kilka) i klimatem potrafi przypominać te z Eldersów (albo to tylko moje odczucia). Zwiedzając nowe lokacje, poznamy historię jej mieszkańców, a niektórzy z nich będą prosili o naszą pomoc. Poza samymi misjami, otrzymujemy dostęp do kolejnego dużego miasta Dazra, a po ukończeniu misji fabularnych do własnego mieszkania. Gdy już dojdzie do walki, to zmierzymy się nie tylko z fanatykami, ale również teleportującymi się fantomami czy też innymi zjawami stworów. Z pomocą przyjdzie nowy arsenał pod postacią nowych broni energetycznych, granatów jak i białej. Niektóre sztuki mają niezłego kopa, a co lepsze, można je sprzedać za naprawdę dobry hajs. Przy wysokim udźwigu można się dobrze obłowić.

Walka z potworami w jaskiniach? Brakuje tylko mieczy.

Osobiście dodatek średnio przypadł mi do gustu, głównie przez makabrycznie przegadane questy. Jak myśleliście, że w głównej grze jest za dużo gadania to tutaj odpadniecie. Rozumiem, że chcieli pokazać ciężką sytuację pomiędzy rodami, wyjaśnić sporo kwestii, ale nawet wybierając te najkrótsze wersje dialogowe i tak czekają na was ściany tekstu. Aktorzy głosowi mieli tutaj naprawdę sporo do roboty… Kolejną rzeczą, która chyba najbardziej mnie odrzuciła to tragiczna optymalizacja na tej planecie. Nawet ze zmianą na tryb wydajność klatki potrafią dramatycznie spaść, a tryb Enhanced w zewnętrznych partiach mapy jest praktycznie nie grywalny. No i jak pisałem wcześniej, sam klimat tego dodatku trochę mi nie pasował do reszty gry, za dużo fantasy za mało sci-fi. Oceniłbym go na 2/5.

TERRAN ARMADA – Roboty kontratakują

Najnowszy dodatek, który pojawia się wraz z premierą wersji na PS5, także wszyscy doświadczają go „na świeżo” bez względu na platformę. W przeciwieństwie do poprzedniego, tutaj mamy już pełne sci-fi, jako że pojawia się stara/nowa frakcja (tytułowi Terranie), która chce przejąć władzę w systemie siłą i ogarniać sprawy po swojemu. Temat znany i wałkowany miliony razy, tyle że tym razem z pomocą przychodzą im nowiutkie zaawansowane roboty, które w trakcie walki potrafią zachowywać się jak ludzie, co oznacza nic innego jak skopiowanie AI ludzkich przeciwników. Już na początku dodatku, jeden z nich zostaje naszym nowym kompanem i uważam go obecnie za najlepszego sojusznika. Uwielbiałem Vasco, ale Delta ma ten swój lekko zadziorny styl. Zresztą po ukończeniu głównej fabuły, pojawia się seria zadań, w których Delta (bo tak zwie się nasz nowy roboci kompan) chce zdeterminować kto tak naprawdę nadaje się na lidera w zespole.

Poza samym kompanem, nowością jest stacja kosmiczna Anchorpoint, na której znajdziemy kilku sprzedawców, lekarza czy barmana. Jest też tajemniczy Arbitrator, który będzie dawał nam zlecenia na zabicie odpowiedniej osoby. Dla wielu najważniejsze będą jednak nowe brońki, a te są świetne. Prym wg mnie wiedzie nowy karabin szturmowy MGP, który można tak podrasować, że będzie jednym strzałem zabijał większość przeciwników w grze. Obok niego mały, ale za to szybkostrzelny Dogfight. Porzuciłem wszystko co miałem, gdy tylko zobaczyłem jak dobre to są sprzęty. Nawet nowe kombinezony Terranów (bo to nie tylko same roboty) są jednymi z najlepszych, więc warto się nimi zainteresować. Mało? Statki też dostają kilka nowych elementów, jak chociażby świetny i masywny kokpit, w którym na upartego można zrobić swoją bazę.

Obok sprzętu i samych zadań, dostajemy też nowy typ zadań „Najazdy”. Co jakiś czas będziemy dostawać nowe zadanie i informację, że Terranie szykują się do najazdu jakiejś planety. Musimy się tam udać i im w tym przeszkodzić. Czasami trzeba wylądować na planecie, żeby zniszczyć kilka posterunków, niekiedy po prostu pokonać kilka statków w kosmosie, ale bez dwóch zdań na największe uznanie zasługują główne najazdy, gdzie trzeba zniszczyć ogromne statki Terran od środka. Wiąże się to z przedzieraniem przez masę przeciwników, aby na końcu dokonać stopić reaktor i uciec. Przeciwnicy będą rzucać nowy sprzęt, także podobnie jak w poprzednim dodatku, można się znów nieźle obłowić sprzedając tylko to co podniesiemy. Zapomniałem dodać, że w trakcie głównej fabuły otrzymacie ekstraktor X-Techu, czyli od tego momentu macie maszynkę do robienia nieskończonej ilości pieniędzy.

Najazdy na duże statki potrafią być bardzo intensywne.

Terran Armada uważam za zdecydowanie lepszy dodatek niż Shattered Space, chociażby dlatego że działa jak należy i trzyma się klimatów sci-fi. Nowe bronie i kombinezony są naprawdę wypasione, a Delta to świetny nowy kompan. Czasami podczas podróży można usłyszeć jak rozmawia z innymi członkami załogi i niektóre teksty potrafią wymusić szybsze wypuszczenie powietrza nosem. Nowy typ zadań można robić w nieskończoność (no chyba, że dokonamy odpowiedniego wyboru pod koniec), co jest fajnym patentem na pseudo end-game. Fabularnie tak jak pisałem, sztampa do potęgi, można było pokusić się o coś nieco głębszego niż „leć tam i rozwal wszystko”. Chociaż z drugiej strony po Shattred Space przyjmuję ten typ rozgrywki z otwartymi rękoma, nawet gadania nie ma tutaj zbyt wiele. Ocena samego dodatku to 4/5. 

FREE LANES – Darmowe, ale wcale nie najgorsze

Ostatnie rozszerzenie, które w przeciwieństwie do poprzednich jest darmowe i dostępne dla wszystkich. Wprowadza szereg zmian, jak chociażby tryb podróżowania w kosmosie, nowe opcje rozgrywki, eventy, a nawet przedmioty kolekcjonerskie. Skupmy się na tej najważniejszej zmianie, czyli podróże bez loadingów, czyli to o co prosili gracze od dnia premiery. Teraz można przemieszczać się pomiędzy planetami w danej galaktyce bez konieczności używania szybkiej podróży. Przytrzymujemy L1 i statek od razu przechodzi w tryb podróży. Możemy ustawić autopilota, przemieszczać się po statku i robić na co tylko macie ochotę. W międzyczasie mogą pojawić się na naszej drodze punkty z eventami, jak wraki statków, piraci, zagrożenia, a nawet statek z tajemniczą starszą panią.

Duże zmiany przeszedł też sposób modyfikowania broni oraz kombinezonów. Wydając sporą ilość kredytów oraz x-techu (materiał służący do ulepszania sprzętu), można rolować legendarne perki oraz podnieść jakość ekwipunku do tego najwyższego. Koniec z szukaniem legendarnego sprzętu po skrzyniach i przeciwnikach, od teraz sami możecie stworzyć to co chcecie. Z innej beczki, pamiętacie fikuśne bobbleheady z Falloutów? Teraz wracają pod postacią figurek, które można ustawić na dioramie w naszej bazie lub na statku. Figurki przychodzą w dwóch wersjach, spakowanej i rozpakowanej. Dla każdej z nich otrzymujemy osobną gablotkę oraz rzecz jasna dodatkowe bonusy po podniesieniu. Znajdziecie je w skrzyniach pod koniec każdej instancji/dungeona. Niestety są one bardzo losowe i to czy się pojawią w niej czy nie zależy tylko od bozi rng. Szkoda, że komiksy wciąż nie doczekały się swojej własnej gablotki czy nawet stojaka, bo zalega tego masa w ekwipunku. Dodano w końcu możliwość przeniesienie naszego ekwipunku do Nowej Gry+ przy pomocy pewnego urządzenia. Niestety wciąż nie przeniesiemy kredytów, a co ważniejsze, statków czy osad. Nie rozumiem takiego zabiegu, szczególnie gdy zbudowanie ciekawego statku czy osady potrafi zająć wiele godzin.

Podsumowanie

Jak wspomniałem wcześniej, gdy wszystko działa jak powinno, gra potrafi dostarczyć wiele godzin dobrej zabawy oraz przepięknych widoków. Tryb photo-mode jest u mnie regularnie w użyciu, a galeria ciągle się powiększa. Sporo błędów z questami, kolizją tekstur czy znikającymi postaciami zostało naprawionych. Pozostaje nieszczęsna kwestia zwisów i wywalania do menu w losowych momentach. Do tego problemy z optymalizacją (szczególnie w trybie Enhanced na PS5 Pro) i spadającymi klatkami, szczególnie na otwartych przestrzeniach. Mimo wszystko, każdy kto się dobrze bawił w Falloutach czy Eldersach poczuje się tutaj jak w domu.

Jeśli nie jesteście ogromnymi fanami Bethesdy, to wstrzymajcie się jeszcze chwilę z zakupem. Problemy z optymalizacją powinny zostać w końcu załatane (miejmy nadzieję…), a wersja z dodatkami stanieje zapewne do tego momentu. O ile Shattered Space można ominąć (no chyba, że lubicie fantasy w kosmosie), tak Terran Armada jest już znacznie lepsze. Z czystym sercem dałbym całości spokojnie 4/5, jednak przez te problemy techniczne muszę obniżyć na 3.5. Jak wszystko zostanie ogarnięte to z miłą chęcią zrobię aktualizację oceny, ale do tego czasu jest jak jest.

Zalety

  • Przepiękne widoki,
  • Zawartość na wiele godzin zabawy,
  • Dodatki dają dostęp do dobrego sprzętu,
  • Dodane podróżowanie w kosmosie bez loadingów (no prawie),
  • Nowe aktywności, eventy i misje poboczne,
  • Dodatkowe modyfikacje broni i pancerza,
  • Nowy kompan Delta.

Wady

  • Problemy z optymalizacją, spadki klatek,
  • Zacinanie i wywalanie do menu,
  • Tragiczna wydajność w trybie Enhanced na otwartych przestrzeniach.