TT Games od lat zabiera nas do świata LEGO. Często struktura tych gier pozostaje niezmieniona, ale przy nowym Batmanie zapowiadano większy rozmach. Są też zmiany, ale czy na pewno na lepsze?
Studio TT Games od lat tonie w grach LEGO. Produkcjach, które biorą popularne uniwersum i odtwarzają wydarzenia w komediowym, klockowym zabarwieniu. Batman już wielokrotnie trafiał na ten tapet, ale nigdy w tak ambitnej formie. Formie, która ma zamiar przerobić jego całe dziedzictwo, niezależnie, czy nakręcił je Tim Burton czy Christopher Nolan. I ten jeden wielki fanservice podpowiedział mi jedno – jeśli masz grę szalenie powtarzalną, z bardzo podstawowymi lub popsutymi mechanikami, ale chcesz ją wyprowadzić na finansową prostą, to przebierz ją w grę dla dzieci, dopisz kilka gagów i istnieje prawdopodobieństwo, że ludzie poluzują gardę.
Chyba nie ukryję tego, że nie jestem wielkim fanem tej “przytłaczająco pozytywnej” gry. Nie chcę jednoznacznie opowiadać się po drugiej stronie barykady i twierdzić, że to agrywalny twór niewart zachodu. To zwyczajny średniak, który odświeżył nieco swoją formułę, ale nie wiem, czy wszystkie dzieci będą z tego zadowolone.
Jasny rycerz/Mroczny rycerz
Zacznijmy od tego, co w Legacy of the Dark Knight zagrało, bo zagrać musiało. Ta gra to jeden wielki fanservice, który na każdym kroku celebruje sceny znane z filmów czy seriali. Jakby podstawowym założeniem tworzenia każdej cutscenki była nadzieja, że przynajmniej część graczy daną scenę skojarzy. Oczywiście będzie ona odpowiednio wygładzona i żartobliwie przedstawiona, ale wkładu pracy i wierności materiałowi źródłowemu odmówić nie sposób. Świetnie się to ogląda i całkiem przyjemnie słucha – nawet jeśli zdecydujecie się na polski dubbing. Mam wręcz wrażenie, że grasz tylko dla tych momentów, by jak Di Caprio z mema, palcem pokazać ekran.
Cała struktura gier LEGO została przebudowana. Są tego dobre i złe strony. Główną ofiarą takiego podejścia jest roster grywalnych postaci, czy też zbierane ludziki. Różnorodność oferowana przez nich miała rozbudzać wyobraźnie dzieciaków i napędzać eksplorację. Tu Batman pozostaje Batmanem, a w kooperacji (lub solo, z możliwością przełączania) dobrany zostaje nam towarzysz. Towarzysz posiadający swoje umiejętności, które podczas jego levela będą się zapętlać do znudzenia. Jeśli Alfred potrafi coś zatrzymać, to zatrzymywać będzie nieustannie. Jeśli ktoś ma kota, to ten kot będzie penetrował każdą małą przestrzeń.
I rozumiem, że to gra LEGO, więc stąd pewnego rodzaju akceptacja i zasadne tłumaczenie, że to gra dla dzieci. One nie wymagają wiele. Czy to jednak musi być tożsame z konsumpcją byle czego? To jak powiedzenie, że animacja dla dzieci jest dobra, bo ma kolory i w sumie młody się cieszy, jak patrzy na słonika, żółwia i lewka. Chciałbym mimo wszystko to jakoś rozgraniczać, a LEGO niekoniecznie pobudza szare komórki. Zagadki tej gry, jeśli w ogóle są, to najczęściej żmudne łażenie z lewej do prawej, bez choćby chwili namysłu. Taki zabijacz czasu, który im pewnie i tak się spodoba, bo trzymają kontroler i postać się porusza, ale dla starszych może to nieść zbyt dużą nudę.
Zbieranie klocków poszło w niepamięć, a budowanie jest w pełni zautomatyzowane. Zakłada rozbicie X elementów otoczenia, by zdobyć odpowiednie części, które rzekomo mają nas uzbroić w pchającą fabułę naprzód machinę. Nie traktuje tego, jako coś złego, bo też nikt nie oczekuje od LEGO faktycznego budowania… ale czy to nie moment, żeby docenić LEGO Voyagers? Gra, która faktycznie na tym bazowała i która pobudzała do kreatywności z klockami. Może nie miała idealnego sterowania, ale życzyłbym sobie, żeby jakaś gra na licencji spróbowała takiego podejścia, bo tamte surowe klocki przepadły w tym wyścigu popularności. Krótki przerywnik – wracamy do Batmana!
Oczywiście plusem tej zmiany formy jest walka, która zaadaptowała to, co Arkhamowe. Efektowny wizualnie styl, który niegdyś cieszył nas w poważniejszych grach z Batmanem, został oddany w ręce młodszych. Nie jestem zdania, że to idealny system walki, a wręcz jestem od tego daleki, ale jest zdecydowanie lepszy, niż to, co w ofercie ta seria miała wcześniej. Na ich miejscu trzymałbym się go już na stałe, niezależnie czy Batman zniknie z okładki. To prosta forma klepania w przycisk i kontrowania, którą nawet dzieci ogarną. I ustalmy – zawsze taka była, więc to nie jest tak, że musieliśmy przebrać Arkham w klocki, żeby to zrozumieć. Słusznie została odsunięta od AAA gamingu, ale drugie życie w bardziej zasadnym (przedszkolnym!) miejscu powinien być jak znalazł.
I w zasadzie wokół tej walki oraz prostych zagadek środowiskowych będziesz się kręcił nieustannie. Dojdzie Ci jeszcze poruszanie się Batmobilem, które jest tak złe, że miałem ochotę poruszać się wszędzie na nogach. Jakby taki model jazdy został użyty w grze poważniejszej, to by został rozjechany przez wszystkich walcem, ale to LEGO, więc najwyraźniej luz. Gdy puszczałem gaz, to samochód mi hamował. Nie zwalniał, a hamował. Czemu? Też chciałbym to wiedzieć. Jakieś odgórne nastawianie dzieci do bezpiecznej jazdy w klockowym świecie? Może dla pewności zabierzmy też walkę Batmanowi, żeby się nie uczyły bicia kolegów.
Podsumowanie
Po pierwszej godzinie doceniasz, jak to wszystko odwzorowali, po drugiej zaczynasz się nudzić, po trzeciej dostrzegasz wzorzec, jakim gra się kieruje, a potem zostaje tylko oglądanie cutscenek i zaciskanie zębów podczas rozgrywki. Oczywiście rozgrywki znacznie przystępniejszej w dwie osoby, gdzie druga będzie reprezentantem targetu. Bez tego, solo, będąc starszym – myśli o tym, że można ten czas spożytkować lepiej, będą nieustanne. I ja takich gier nie mogę docenić. Nie tak dawno recenzowałem Yoshi and the Mysterious Book. Grę tak infantylną, że o drugą taką trudno. Grę, która nieustannie przypominała mi, że nie jest dla mnie (tak jak bohater tego tekstu), a mimo to widziałem w niej więcej pozytywnych aspektów dla młodszych. Można powiedzieć, że ten Batman nieco przychylniej pozwolił mi spojrzeć na tamtego zielonego gada, choć na papierze jest grą o zdecydowanie większym rozmachu. Większym niekoniecznie oznacza lepszym, a ja od LEGO robię sobie przerwę. Wierzyłem, że ta część mi temat odczaruje, ale tego już nie odwrócimy. Wygląda ładnie, brzmi przyjemnie, ale nic tu po mnie.
Zalety
- Fanservice i rozmach w cutscenkach
- Dobry polski dubbing
- Solidnie oddane klockowe Gotham
- Zaadaptowanie tego systemu walki to dobry wybór…
Wady
- …choć on sam niczym wyjątkowym nigdy nie był, a w tej bazowej formie szybko nudzi
- Ograniczenie ilości postaci i brak odblokowywania nowych ludzików
- Wtórność i sztywny wzorzec prowadzenia akcji, gdzie nieustannie powtarzamy aktywności towarzysza danej misji
- Zagadki to często żmudne chodzenie, a nie myślenie







