Najlepsi z najlepszych #1 – Ginko

Michał, znany pod pseudonimem “ginko765”, to gracz numer jeden w polskim (a 16. w światowym) rankingu łowców trofeów. Ma 35 lat i grami interesuje się praktycznie od dziecka. Jak sam pisze, aktualnie gra przede wszystkim na konsolach Sony, gdzie namiętnie zbiera trofea, a także jest aktywnym graczem i kolekcjonerem planszówek. Ginko był uprzejmy odpowiedzieć na kilka naszych pytań w ramach serii “Najlepsi z najlepszych”, więc zapraszamy serdecznie do lektury.

 

 

ŁT: Dziękujemy bardzo, że zgodziłeś się z nami porozmawiać. To może zacznijmy od początku – jak się zaczęła Twoja przygoda z grami? 

Michał: To były wczesne lata 90-te i miałem wtedy jakieś 6 lat. Będąc z wizytą u wujka zobaczyłem grę Prince of Persia na monochromatycznym monitorze jego peceta i zrobiło to na mnie wręcz piorunujące wrażenie. Niedługo później, w pobliskim sklepie z używaną odzieżą zrobiono kącik, gdzie za drobną opłatą można było pograć na konsoli Pegasus. Spędziłem tam długie godziny, zagrywając się w Snow Bros, Contrę, Mario, Tetrisa i inne gry, które z perspektywy czasu ukształtowały mnie jako gracza. Wkrótce sam stałem się posiadaczem Pegasusa, a na pierwszą komunię dostałem komputer Amiga 1200. Czasy zarówno Pegasusa, jak i Amigi wspominam z ogromną nostalgią. W międzyczasie przewijały się salony gier, gdzie zarówno podczas wypraw wakacyjnych, jak i okazjonalnych wagarów (czego się nie robi dla pasji) traciłem “ciężko wyłudzone” od rodziny pieniądze na możliwość pogrania w Cadillaki, Punishera, Mortal Kombat, Killer Instinct, Violent Storm, Street Hoop czy Super Sidekicks. W 1996 roku stałem się posiadaczem pierwszego PlayStation, a moją pierwszą grą był Tekken, z którym wcześniej obcowałem także w wozach Drzymały. Od tamtej pory stałem się wielkim fanem konsol Sony i ta miłość pozostała mi do dziś.

 

Zdradź nam proszę – od kiedy zbierasz trofea?

Trofea wzbudziły moje zainteresowanie dopiero jakiś czas po zakupie PlayStation 3. Swoje pierwsze gry kończyłem, nie patrząc na pucharki i odkładałem je na półkę. W pewnym momencie jednak coś zaskoczyło i pomyślałem, że fajnie jest wyciskać ostatnie soki z gier, tak jak to kiedyś robiłem z wieloma jRPG-ami w czasach PSX-a. 

 

Co Cię zachęciło do kolekcjonowania pucharków? 

Przede wszystkim chęć odkrycia wszystkiego, co gra ma do zaoferowania i poczucie, że nie ma już przede mną żadnych tajemnic. Dobrze zaprojektowane trofea pomagają odkryć rozmaite tajniki gry i motywują do zrobienia rzeczy, na które prawdopodobnie nie zwróciłbym uwagi, grając w “normalny” sposób. Nie bez znaczenia jest także fakt, że ogrywając kolejne produkcje kreuję swoistą “kronikę gracza”, gdzie mogę wrócić po latach i sprawdzić, co było u mnie na tapecie w danym czasie, a także podzielić się swoimi osiągnięciami z innymi graczami. 

 

Obserwując Twoją aktywność na naszej grupie, często widzieliśmy, że wyśmiewano pozycje, w których wbijasz platyny. Jak sobie radzisz z “hejterami”, których – jak sami wiemy – jest niestety pełno?

Po prostu mam świadomość, że hejt jest obecny w niemal każdej dziedzinie, a dotyka on najczęściej tych, którzy osiągnęli nieco więcej niż inni. Grunt to dalej robić swoje i czerpać z tego radość.

 

Liczba calaków wbitych na Twoim koncie jest wręcz imponująca – jaka jest Twoja ulubiona i najbardziej znienawidzona platyna?

Ulubione to najczęściej takie, których proces calakowania sprawia mi przyjemność od początku do końca. Tak właśnie jest u mnie przy platynowaniu jRPG-ów, a calaki w takich produkcjach jak Persona 4 Golden, Persona 5 czy Final Fantasy X to sama radość. 

Jako gracz, dla którego ścieżka dźwiękowa to jeden z najważniejszych aspektów gier wideo, zawsze cieszę się jak dziecko, gdy wpadnie mi w ręce produkcja, w której prym wiedzie muzyka. Tutaj wymienię chociażby IA/VT Colorful, Bakumatsu Rock czy serię Hatsune Miku Project Diva

Nie mogę zapominać o bijatykach, które także namiętnie platynuję. Moja najnowsza zdobycz to Samurai Shodown (2019), ale mam na koncie serie takie jak Tekken, SoulCalibur czy Mortal Kombat, a obecnie jestem blisko zdobycia platyny w Dead or Alive 5 Plus. Ponadto miło wspominam platyny w grach z serii God of War, Uncharted, Assassin’s Creed czy Ratchet and Clank

Jedną z moich ulubionych, a zarazem najtrudniejszych platyn jest Chime Sharp – planuję skończyć ją raz jeszcze, tym razem w wersji amerykańskiej. Ponadto bardzo miło wspominam calakowanie Guacamelee! (moja ulubiona metroidvania), LocoRoco Remastered i Rogue Legacy (rogal tak miodny, że w planach mam zdobycie kolejnej platyny, tym razem w JP wersji). Z poprzedniego roku najcieplej wspominam platyny w Cuphead, Tony Hawks Pro Skater 1+2 oraz w Final Fantasy VII Remake.

A znienawidzona? Hmm, z pewnością będzie to jedna z gier, z którymi obcowanie było czystą mordęgą i modliłem się, by jak najszybciej się skończyły. Na szybko wymienię tu takie gry jak Orc Slayer, Fluxteria, Eekeemoo czy Boom Blaster

 

Czy miałeś już jakieś propozycje tworzenia list trofeów/osiągnięć do gier?

Nie, jak do tej pory nikt mi tego nie zaproponował. Natomiast wiem, że bycie w topce światowych łowców otworzyło xLukkowi, który przez długi czas dzierżył fotel lidera,  drogę do pracy w branży gier i możliwość stworzenia niejednej listy osiągnięć.

 

Jakie plany na najbliższe platynowanie?

Z rozpoczętych gier, planuję dokończyć Assassin’s Creed Valhalla i Dead or Alive 5 Plus. W planach na ten rok mam rozpoczęcie swojej przygody z serią Yakuza, która od wielu lat okupuje moją kupkę wstydu.

 

A jakie było Twoje pierwsze platynowe trofeum w karierze? 

Assassin’s Creed II – wspaniała gra i jeden z najlepszych tytułów w serii, a było to nieco ponad 10 lat temu. Na półce mam także zremasterowaną wersję w ramach Trylogii Ezia na PS4 i coś czuję, że jeszcze w tym roku zagości w czytniku mojej konsoli.

 

Zbliża się powoli okres, w którym obrodzi w tytuły AAA. Na jaki tytuł aktualnie czekasz?

Chyba nie ma obecnie gry, na którą czekałbym bardziej niż na Ratcheta Rift Apart. Jestem fanatykiem marki, przeszedłem wszystkie produkcje z serii po kilka razy (włączając to wersje na przenośne konsole) i jestem wręcz nieludzko podekscytowany perspektywą naparzania w następną część. 

Nie mogę się także doczekać na remaster Shin Megami Tensei III: Nocturne, jeden z moich ulubionych jRPG-ów wszech czasów. Na PS2 zrobiłem w nim wszystko, co się dało i z rozkoszą powtórzę to w odświeżonej wersji.

 

Tak szczerze – czy zdarza ci się czuć trochę zmęczonym pogonią za platynami i wyciśnięciem 100%?

Podobnie jak chyba każdy łowca pucharów, miewam chwile, w których chce się mniej niż zazwyczaj. Staram się wtedy posiedzieć więcej przy filmach, książkach czy planszówkach, by wrócić do grania na konsoli ze zdwojoną energią. Nie sądzę natomiast, żebym kiedykolwiek miał porzucić to hobby. Zapewne z czasem będę grał z różnym natężeniem, ale odstawić na bok? Co to, to nie – z takich rzeczy się nie wyrasta!

 

Czy planujesz nadal utrzymywać pierwsze miejsce w rankingu? Czy też może są ambicje, żeby zdetronizować Hakooma?

Nie będę dążył za wszelką cenę do utrzymania pierwszego miejsca i zdaję sobie sprawę, że z biegiem czasu będę coraz niżej w rankingu. Aby myśleć o awansie, musiałbym skoncentrować się jedynie na najkrótszych platynach (których obecnie wychodzi bardzo dużo, choć do śmietnika znanego ze Steama jeszcze trochę brakuje) i totalnie odpuścić kolosy, takie jak Final Fantasy czy Persona. To u mnie nie wchodzi w grę, gdyż mniejsze gry, które, fakt faktem, pochłaniam w bardzo dużej liczbie, w dużej mierze pełnią u mnie funkcję przerywników, natomiast większość czasu przed konsolą spędzam z większymi tytułami. 

Jest jeszcze jedna strona medalu, o której nie każdy wie – większość kont znajdujących się na wyższych pozycjach w światowym rankingu to drużyny, ze wspomnianym Hakoomem włącznie. Jako że wszystkie trofea zdobyłem samemu, wyżej podskoczyć nie dam rady. Nawiasem mówiąc, granie na koncie współdzielonym totalnie by mnie zdemotywowało. Lubię mieć świadomość, że wszystkiego dokonałem sam. 

 

Gdybyś miał sam stworzyć listę trofeów, z jakimi aktywnościami byś je wiązał? Których zadań byś unikał, a którym poświęcił najwięcej uwagi? Nas przeważnie najbardziej wkurzają niepotrzebne znajdźki, które musimy później milion godzin montować do poradników. 😀 

Przede wszystkim, w grach, w których głównym daniem jest fabuła dla jednego gracza, całkowicie zrezygnowałbym z trofeów sieciowych. Jako łowca trofeów z długoletnim stażem mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że nie ma nic bardziej irytującego niż niemożność wbicia platyny z powodu wyłączenia serwerów. Spotkało mnie to wielokrotnie – jako pierwsze z brzegu przykłady podam Killzone 3 i serie Guitar/DJ Hero. Naturalnie, w grach opartych na sieciowej rywalizacji z innymi graczami nie da się tego przeskoczyć.

Po drugie – znajdźki są w porządku, o ile da się je zdobyć, korzystając z podpowiedzi zawartych w samej grze, bez konieczności odpalania YouTube’a. Modelowym przykładem jest dla mnie Ghost of Tsushima, gdzie korzystając z wiatru z łatwością możemy odnaleźć ukryte rzeczy. Jedno z lepszych rozwiązań posiada również niedawno ogrywane przeze mnie Control, gdzie w podstawce musimy znaleźć jedynie 120 z puli ponad 250 znajdziek. Zmusza to naturalnie gracza do eksploracji, ale w ograniczonym zakresie, absolutnie bez konieczności szperania w zewnętrznych poradnikach. Co do montowania filmików, doskonale rozumiem Wasz ból, bo już samo śledzenie poradnika ze znajdźkami do The Last of Us Part 2 było dla mnie męczącym doświadczeniem i nawet nie wyobrażam sobie, ile wysiłku zajęło Wam montowanie tego.

Po trzecie, przesadny grind to moim zdaniem wielkie zło. Przykładów nie trzeba szukać daleko. “My Kung Fu is Stronger” z Mortal Kombat 9 wymaga wręcz nieludzkiego poświęcenia, zmuszając gracza do kilkusetgodzinnego maksowania postaci. Co prawda udało mi się to osiągnąć, ale było to niezwykle wyczerpujące doświadczenie. Sam grind nie jest najgorszy, o ile wymaga się go w rozsądnych ilościach.

Wreszcie, bardzo, ale to bardzo nie lubię implementacji trofeów możliwych do pominięcia, zwłaszcza w długich grach. Mało co wkurza tak bardzo, jak świadomość, że chcąc zdobyć calaka, trzeba powtarzać grę od początku, bo w pewnym dialogu wybrano inną linijkę tekstu niż autor miał na myśli. Jeśli mamy później możliwość wyboru rozdziału to pół biedy, jednak wiele gier nie posiada takiej opcji. Osobiście uważam, że dobrze zaprojektowana lista trofeów powinna dać graczowi swobodę rozgrywki, bez konieczności spoglądania co chwilę do poradnika, a po przejściu gry możliwość zdobycia pozostałych pucharków.

Tak więc, mając na uwadze projektowanie listy trofeów, miałbym na uwadze cztery powyższe rzeczy.

 

Czy dzielisz swoją pasję z rodziną czy raczej gry traktujesz jako totalną odskocznię od życia?

Moja żona gra dużo, ale głównie w gry planszowe. Po pada sięga sporadycznie. Naturalnie, gdy ogrywam gry oparte na fabule, jak chociażby seria Assassin’s Creed, razem śledzimy historię, ale generalnie konsola to nie jest coś, co by ją nadmiernie interesowało. Razem gramy najczęściej w imprezówki, np. gdy znajomi nas odwiedzą. Mówię tu o grach typu Wiedza to Potęga, To jesteś Ty czy Singstar.

 

Zdarza Ci się odpuścić jakąś grę, bo jest za trudna? Czy raczej starasz się unikać hardcorowych platyn i tym samym nie psujesz sobie gabinetu pucharków?

Nie jestem profilowym purystą. Nigdy nie miałem sytuacji, żebym nie odpalił gry tylko dlatego, że jest zbyt długa/trudna lub ma trofea niemożliwe do zdobycia. Dlatego tym bardziej podziwiam osoby, które utrzymują 100% kompletności profilu i są w stanie robić rozeznanie przez każdą odpalaną grą – a to czy serwery działają, a to czy gra nie za trudna, a to czy nie ma zgliczowanych pucharów. 

Wiem, że nie jestem w stanie poświęcić tysiąca godzin na platynę w Crypt of the Necrodancer, ale to nie powód, żebym nie mógł się świetnie bawić, uruchamiając grę na swoim profilu. Zazwyczaj jeśli gra mi się podoba, gram, gram i jeszcze raz gram dopóki nie zdobędę calaka. Mierzę jednak siły na zamiary – wspomniany CotN czy chociażby Final Fantasy XIV to zbyt duże poświęcenia czasowe, bym się kiedykolwiek pokusił o platyny w nich.

 

Czy polski oddział PlayStation wspiera Cię w jakiś sposób w dążeniu po światową koronę łowców?

Do tej pory nie miałem żadnego kontaktu z polskim oddziałem PlayStation. Doceniam jednak inicjatywę PS Plus Trophy Challenge, która z pewnością pomoże w popularyzowaniu łowienia trofeów w Polsce i nie tylko. Liczę, że to taka jaskółka, która będzie zwiastunem otwarcia się na łowców i w dalszej kolejności będą tworzone kolejne formy nagradzania ich.

 

Nurtuje nas pytanie – czy korzystasz czasami z naszych poradników? Jeżeli tak, to czy masz do nas jakieś uwagi, co możemy zrobić lepiej, nad czym popracować i jak nas widzisz w zestawieniu z zagranicznymi twórcami?

Oczywiście, śledzę Wasze poradniki. Najczęściej zaglądam do tych od Łukasza i Pawła, jako że najczęściej mam do czynienia z grami, które oni wzięli na warsztat. Doceniam oczywiście wszystkich autorów, którzy dołożyli swoją cegiełkę do stworzenia tak wielkiej bazy. Uważam, że pod względem zawartości Wasze guide’y śmiało mogą konkurować z tymi zagranicznymi, a w wielu przypadkach zawierają więcej cenych wskazówek. Oby tak dalej!

 

Jakieś rady/ostrzeżenia dla społeczności Łowców Trofeów?

Przede wszystkim, grajcie w to, co sprawia Wam radość i nie pozwólcie, by trofea przysłoniły Wam radość z gier. Nie warto robić nic na siłę, bo gry mają sprawiać przyjemność i nie powinny być źródłem frustracji.

 

Na koniec – jakie to uczucie być najlepszym z najlepszych?

Bycie na szczycie rankingów to bardzo miłe uczucie, ale absolutnie nie czuję się lepszym niż inni. Po prostu robię, to co lubię i mam nadzieję, że będę czerpać z tego przyjemność jak najdłużej. Bardzo dziękuję za zaproszenie do wywiadu i mam nadzieję, że nikogo zbytnio nie zanudziłem.

 

Bardzo dziękujemy za rozmowę i życzymy, żeby ten zapał i miłość do gierek były z Tobą jak najdłużej. 🙂

 

Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania do Michała – zadawajcie je w komentarzach poniżej! Możecie też odwiedzić jego profil na Instagramie. Pamiętajcie, że trofea mają łączyć – nie dzielić – i każdy gra tak, jak mu się podoba. W dobie “hejtowania” trofeów od zawsze podkreślamy, że jest to po prostu świetny sposób na wyciśnięcie wszystkich soków z gier, które sprawiają nam frajdę. Niektórzy zbierają znaczki, inni osiągnięcia. Wielki szacunek dla ginko i całej topki polskich trophy hunterów. Do następnego! 😎