Toy Story 4 – wydanie Blu-ray – Opinia

  • FILM
  • WYDANIE

Zabawki od zawsze kreują świat fantazji dziecka. Pobudzają wyobraźnię, uczą a przede wszystkim bawią. Nie inaczej jest w Toy Story 4 Wielką miłośniczką przygód Chudego nigdy nie byłam, ale czwarta odsłona serii bardzo mnie zaintrygowała. Perypetie uroczych zabawek i ich problemy rosną – jak w filmie – wraz z dziećmi. Po ponad 6 latach kolejny raz spotykamy się z przygodami Buzza, Chudego, Jessy i innych zabawek z dziecięcego pokoju Andy’iego. Andy poszedł na studia, a jego zabawki trafiły w ręce młodziutkiej Bonnie. Zabawki robią wszystko by tylko zadowolić swojego właściciela i pobudzać jego wyobraźnię. Chudy jednak przeżywa rozterki. Czuje się odtrącony, samotny, zazdrosny. Nadal w głębi szmacianej zabawki tli się nadzieja i przekonanie, że jedynym celem jest dać szczęście dziecku, choćby finalną konsekwencją byłoby wylądowanie w skrzyni na strychu. Chudy całą miłość przelał na dzieci, zapominając o własnym szczęściu. Kiedy mała, kreatywna dziewczynka tworzy własnoręcznie zabawkę ze śmieci – Sztućka, a ta ucieka – Chudy wraz z kompanami rusza w pogoń za zbiegiem. Nasza paczka przeżywa kolejne przygody, a Chudy trafia na ślad dawnej ukochanej.

Mimo upływu lat, animacja Pixara nadal cieszy się wielką popularnością, a rzesze spragnionych wrażeń dzieciaków biegną do kina. Pokolenia się zmieniają, jednak jak widać miłość dzieci do zabawek pozostaje wciąż aktualna. Animacja jest jak najbardziej przemyślana, mądra, pouczająca i fantastycznie wykonana. Widać, że studio przykłada wielką uwagę do detali, ale co chyba najważniejsze – do fabuły. Mimo potencjalnie prostej historii wpleciono wiele wątków, zgrabnie skomponowanych i pełnych harmonii. Tu nie ma miejsca na infantylny humor czy banalne sceny.

W minimum treści skondensowano liczne zabiegi moralizatorskie. Mamy tutaj zarówno idee recyklingu, postulaty równości, przyjaźni, współpracy oraz tego, że nawet ktoś niedoskonały ma prawo do bycia akceptowanym i kochanym. W Toy Story nie ma zabawek złych, są co najwyżej bardzo samotne i niezrozumiałe. Bardzo zaskoczył mnie czarny charakter w czwartej części. Cała historia i jej finał są bardzo intrygujące, a przede wszystkim rewelacyjnie zaprezentowane. Nikt inny – tylko zabawki są w stanie opanować dziecięce rozterki i smutek. A nikt inny niż dziecko – jest w stanie pokochać bezgraniczną miłością zabawkę.

Historia ukazana w Toy Story bawi, uczy, wzrusza. Mamy liczne zwroty akcji, powroty „do miłości sprzed lat”. Osobiście raziło mnie jedynie samo zakończenie, ponieważ było ono całkowitym zaprzeczeniem przesłania piosenki „Ty druha we mnie masz” z pierwszej, czy „Kiedy mnie kochała” z drugiej części. Po prostu nie o taką „miłość” walczyli bohaterowie w trzech poprzednich odsłonach.

Dubbing w filmie – jak praktycznie zawsze u Disneya – jest rewelacyjnie dobrany, a tłumaczenie – świetnie dopracowane. Graficznie animacja zachwyca – jest kolorowo, oryginalnie. Tekstury są nad wyraz czytelne, więc od strony technicznej nie można się do niczego przyczepić. Scenariusz jest prosty, przejrzysty – dlatego zarówno starsze dzieci jak i najmłodsi nie będą mieli problemów w odbiorze animacji.

Zgadzam się z pozytywnymi opiniami krytyków na temat Toy Story 4. Jest to solidnie przemyślana produkcja z naprawdę mocnym fundamentem emocjonalnym i silnym przesłaniem. Nie jest to kolejna kolorowa papka amerykańskiej popkultury. Seans filmu upłynął mi szybko i przyjemnie i chętnie powrócę do seansu po jakimś czasie. Jest to chyba jedna z nielicznych kontynuacji, która się po prostu udała i nie odnosi się wrażenia, że została wyprodukowana tylko z chęci zarobienia $. Biję się w pierś – bo po pierwszym seansie nie polubiłam się z tą produkcją. Mimo że osobiście nie lubię serii Toy Story, obiektywnie okiem widza muszę przyznać, że studio Pixar wykonało kawał dobrej roboty. Nie jest to Disney moich marzeń i oczekiwań, ale lukę animacji roku 2019 można uznać za uzupełnioną.

 

WYDANIE PUDEŁKOWE:

Polskie wydania Disneya czasami pozostawiają wiele do życzenia, ale w przypadku Toy Story 4 nie ma na co narzekać. Wydanie prezentuje się bardzo schludnie, bez zbędnych dodatków na przodzie i boku. Z tyłu standard – specyfikacja oraz opis wraz z jednym cytatem. Z pewnością jest to najładniej wyglądająca część pod względem obrazu. Oryginalny dźwięk DTS-HD Master Audio 7.1 sprawdza się dobrze, chociaż sama animacja nie jest jakaś zjawiskowa pod względem fonii – głównie dlatego, że wszystko dźwiękowo kręci się wokół samej akcji, nie dając pola do popisu ani bassowi, ani kanałom przestrzennym. Nie mniej zachęcam do nabycia wydania Blu-ray dla Waszych pociech (i nie tylko dla nich :)). Na pewno wyniosą z animacji wiele pozytywnych elementów.

Dodatków jest niestety bardzo mało, ale za to warto wspomnieć, że wydawca się postarał i przetłumaczył komentarz twórców! Tak, dobrze czytacie – po raz pierwszy od dawna ktoś zwrócił uwagę na tego typu materiał, za co z mojej strony należą się gromkie brawa. Oprócz wspomnianego komentarza na płycie znajdziemy dwa inne materiały – o postaci Bou i zanurzymy się w świat zabawek ekipy zajmującej się produkcją.

 

SPECYFIKACJA WYDANIA:

Czas trwania: 100 minut
Obraz: 1080 High Definition ; 2.39:1
Dźwięk:

DTS-HD MA 7.1: angielski

Dolby Digital 5.1: duński, fiński, norweski, polski (dubbing), szwedzki

Napisy angielskie, duńskie, fińskie, norweskie, polskie, szwedzkie
Menu: j. polski
EAN: 7321941507209
Dystrybucja: Galapagos

 

LISTA DODATKÓW:

  • Nowe oblicze Bou – 00:06:21 – Proces tworzenia jednej z głównych postaci – Bou.
  • Toy Stories – 00:05:38 – Materiał o zafascynowaniu zabawkami.
  • Komentarze – 01:40:03 – Komentarz twórców, którego możemy słuchać podczas oglądania filmu.